Na łamach Corriere della Sera, Alessandro Bocci analizuje potknięcia Juventusu i Milanu w ostatniej kolejce ligowej. "Wszystko dla Interu. Weekend prowadzący do Ligi Mistrzów przyniósł Inzaghiego tylko dobre wiadomości, przynajmniej na froncie krajowym. Juventus podniósł białą flagę, a Milan popełnił samobójstwo w Monzy. W drugiej połowie, po wyczerpującym i imponującym pościgu z człowiekiem mniej za głupią czerwoną kartkę dla Jovicia, załamał się na samym końcu. Brutalna porażka. Twarz Ibrahimovicia na trybunach mówi więcej niż tysiąc słów. I od dziś, jak nie trudno zgadnąć, Pioli znów znajdzie się na ławce oskarżonych".
Inter wygrywa nawet bez gry, staje się Napoli z zeszłego roku. Spalletti w 25. kolejce miał 15 punktów przewagi nad Interem, więcej niż 9, które teraz Simone utrzymuje nad Allegrim, ale droga wydaje się już przesądzona. Inter może zdecydować się na eksplorację europejskich salonów bez poświęcania tego na ołtarzu drugiej gwiazdki. Dlaczego ograniczać horyzonty? Europa ma swoją wartość. Pieniądze i prestiż. Inter ma energię i lekkość, by pokonać gburowate Atletico Madryt prowadzonego przez Cholo Simeone'a i, jak pokazał w zeszłorocznym finale z City, może rywalizować z najlepszymi - pisze Corriere.
Źródło: cds
Dyskusja
Komentarze 9
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
To teraz jeszcze lecimy po finał LM
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?