Jutrzejsze starcie Roma – Inter na Stadio Olimpico będzie także wewnętrzną, argentyńską konfrontacją dwóch gwiazd obu zespołów, Paulo Dybali i Lautaro Martineza. Obaj to mistrzowie świata z Kataru, wielcy przyjaciele i symbole odpowiednio Giallorossich oraz Nerazzurrich, jak podkreśla „Il Messaggero”. Ich przydomki doskonale oddają niepodważalne atuty: Dybala to La Joya, a Martinez to El Toro. Obaj albicelestes mają przy tym rzadką umiejętność idealnej współpracy z partnerem w ataku. Jeśli Dybala i Donyell Malen wyglądają tak, jakby urodzili się, by grać razem, to to samo można powiedzieć o duecie Marcus Thuram – Martinez. I właśnie to łączy Romę z Interem.
W dzisiejszym futbolu, w którym wiele drużyn stawia na systemy z jedną klasyczną „dziewiątką” wspieraną przez dwóch skrzydłowych (4-3-3) lub dwóch, a nawet trzech trequartistów (4-2-3-1), klasyczny duet napastników wraca do łask w Serie A za sprawą pracy Gian Piera Gasperiniego i Cristiana Chivu. Również Roma, którą na papierze często widzimy ustawioną w 3-4-2-1, w praktyce daje Paulo dużą swobodę szukania sobie miejsca tam, gdzie czuje się najlepiej. Najczęściej jest to gra u boku Bobby’ego Gola lub tuż za jego plecami.
Dybala i Lautaro mogli kiedyś tworzyć duet także w klubie. Przez krótki czas występowali razem w reprezentacji Argentyny, gdzie zbudowali bliską relację także poza boiskiem, wraz ze swoimi rodzinami, i niewiele brakowało, by powtórzyli ten układ w Mediolanie. Paulo latem 2022 roku długo czekał na ruch Nerazzurrich, ale ostatecznie wybrał Romę. I być może, mimo mniejszej liczby trofeów, wcale tego wyboru nie żałuje.
Źródło: fcinternews.it
Dyskusja
Komentarze 0
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Jeszcze nikt się nie odezwał. Bądź pierwszy.