Bez Lautaro Martineza, który wypadł co najmniej do listopadowej przerwy na mecze reprezentacji, ciężar ataku Interu spadnie na barki Pio Esposito, Marcusa Thurama i Bonny’ego. Według „La Gazzetta dello Sport” w Bolonii od pierwszej minuty powinni zagrać dwaj pierwsi. Dla młodego napastnika w barwach Italii stadion w Emilii to miejsce wyjątkowo miłych, także całkiem świeżych wspomnień.
Esposito to piłkarz, który doskonale wie, co znaczy cieszyć się z gola na Dall’Ara, gdzie czeka teraz na Inter pierwszy z nowych przeszkód na horyzoncie. Pio przekonał się o tym już w poprzednim sezonie, trafiając w zremisowanym 3:3 meczu ostatniej kolejki, gdy tytuł był już dawno przypieczętowany. Pamięć odświeżył sobie jedenaście dni temu w barwach reprezentacji, strzelając w wygranym 3:1 spotkaniu z Turcją w Lidze Narodów. W kadrze wchodził z ławki, w barwach Nerazzurrich ma być podstawowym napastnikiem. W tamtym meczu u boku miał Lautaro, tym razem najprawdopodobniej zagra obok Marcusa Thurama, jak już bywało w spotkaniach z Udinese i Parmą, oba zakończonych zwycięstwami.
Ogólnie, jak podkreśla „La Gazzetta dello Sport”, liczby z tego sezonu nie stawiają w złym świetle partnerów Lautaro, którzy teraz muszą zareagować bez swojego lidera, tak ważnego i w szatni, i pod bramką rywali. Wspomniana wytrzymałość Pio może pozwolić mu na podwójny występ w podstawowym składzie między ligą a Ligą Mistrzów, do której Inter wróci już w najbliższą środę. Thuram z kolei, w tej fazie rozgrywek pozbawiony wsparcia Lautaro, będzie kontynuował swoją prywatną francuską misję: bez rewolucji, z jasnym celem, by dotrwać w wysokiej formie do kolejnej przerwy reprezentacyjnej, doczekać się telefonu od Zidane’a, wrócić do Clairefontaine i ponownie bronić barw Francji.
Źródło: fcinternews.it
Dyskusja
Komentarze 0
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Jeszcze nikt się nie odezwał. Bądź pierwszy.