Po fatalnym ostatnim okresie w Interze, jak i feralnym wypożyczeniu do Sampdorii wydaje się, że Andrea Ranocchia wreszcie znalazł swoje miejsce na ziemi. Włoch z miejsca wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce walczącego o utrzymanie Hull City.
W rozmowie z portalem GianlucaDiMarzio.com, Ranocchia opowiada o największych różnicach pomiędzy Premier League i Serie A, oraz o swoich początkach w nowym zespole:
- Pierwszego dnia w nowej szatni musiałem stać na krześle i śpiewać piosenkę. Nie miałem pojęcia co zaśpiewać, więc zacząłem od włoskiego hymnu. Przyjęcie propozycji z Hull City było dla mnie osobistym wyzwaniem. Pragnę powrócić do reprezentacji, ale na chwilę obecną staram się po prostu maksymalnie korzystać z obecnych doświadczeń.
- Kiedy Marco Silva zadzwonił do mnie z propozycją to od razu byłem nią zainteresowany. Koledzy z Interu również bardzo pozytywnie wypowiadali się na temat Premier League. Teraz mogę przyznać im rację.
- To zabawne, ale w Anglii praktycznie nie poświęca się czasu taktyce. Liczy się instynkt i siła fizyczna. Zawodnicy są silni i szybcy, ale dobrze się zaadaptowałem do tych warunków. Włoska szkoła taktyczna jest najlepsza na świecie, więc jestem przygotowany na wszystko.
- Walczę z nowym językiem i jazdą po złej stronie drogi. Pierwszego dnia przejechałem pod prąd przez dwa skrzyżowania. Na kołach mojego samochodu widać już ślady krawężników.
- Mam nauczyciela od angielskiego i uczę się przez 6 godzin tygodniowo. Problemem jest mój wyuczony angielski i kiedy koledzy rozmawiają między sobą to nie mogę ich zrozumieć. Nasz bramkarz jest Szwajcarem, więc mówi dość dobrze po włosku. Abel Hernandez grał w Palermo i spotkaliśmy się już wcześniej jako rywale.
- Jestem tutaj już od 1,5 miesiąca i przyznaje, że ciężko jest zobaczyć słońce. Praktycznie codziennie pada. Tęsknie też za makaronem.
Źródło: football-italia.net
Dyskusja
Komentarze 7
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.