Z twarzy był podobny zupełnie do nikogo... - rapował kiedyś Wojtek Sokół, a kultowy wers jak ulał pasuje do ostatniej przygody Marcusa Thurama. Gwiazdor Borussii Monchengladbach miał dziś problem z dostaniem się na Stadio Giuseppe Meazza i musiał skorzystać z wyszukiwarki Google, aby potwierdzić swoją tożsamość.
Zawodnik najprawdopodobniej nie posiadał przy sobie żadnego innego dowodu tożsamości, więc przy rutynowej kontroli przed wejściem na stadion pojawił się problem. Na szczęście z pomocą przyszła najnowsza technologia, która pomogła przekonać skrupulatnego pracownika, że ma do czynienia z członkiem ekipy najbliższego rywala Nerazzurrich.
Miejmy nadzieję, że De Vrij i spółka okażą się skuteczniejsi w powstrzymywaniu ataków młodego Thurama.
Źródło: Gladbach Twitter
Dyskusja
Komentarze 3
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.