Występ Lautaro był dokładnym odzwierciedleniem gry Interu: w pierwszej połowie zespół był rozrzutny i pechowy, po przerwie nerwowy, ostatecznie wpadając w pułapkę gry Napoli. Najlepszy atak w lidze zatrzymał się na jednej bramce – i to strzelonej z rzutu karnego.
Tak dzisiaj "Corriere dello Sport" opisuje porażkę Nerazzurrich na stadionie Diego Armando Maradony, zwracając szczególną uwagę na postawę kapitana Interu, który był bohaterem zarówno pozytywnych, jak i negatywnych wydarzeń.
Inter wrócił do gry właśnie dzięki rzutowi karnemu wywalczonemu po strzale głową Lautaro i skutecznie egzekwowanemu przez Calhanoglu. Jednak po burzliwej sytuacji na ławce, sprowokowanej przez Conte, zespół stracił kontrolę nad meczem.
- Problemem dla Interu było to, że ta sytuacja całkowicie rozładowała nerwową energię zbyt wielu zawodników, na co później zwrócił uwagę Chivu. Napoli wykorzystało to po raz kolejny, a po stracie trzeciej bramki Nerazzurri nie mieli już siły, by się podnieść. Nawet Toro. Co więcej, był niemal cały czas osamotniony przez swoich partnerów z ataku. Bonny był regularnie zmuszany do gry tyłem do bramki, nie mając okazji, by się rozkręcić, zaś Esposito pojawił się na boisku, gdy wszystko było już rozstrzygnięte i nie mógł odmienić losów spotkania.
Źródło: fcinternews.it
Dyskusja
Komentarze 1
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.