Inter, by zagoić rozczarowanie po przedwczesnym odpadnięciu z Ligi Mistrzów, obrał jasny kierunek: atak na dublet scudetto–Puchar Włoch, wyczyn, który w historii Nerazzurrich udał się dotąd tylko dwukrotnie.
Po raz ostatni mediolańczycy sięgnęli po takie podwójne trofeum w legendarnej epoce Triplete, wcześniej zaś w sezonie 2005/06, gdy do Pucharu Włoch zdobytego przez zespół Roberto Manciniego dołożono przyznane przy zielonym stoliku mistrzostwo kraju. Dla Chivu byłby to sukces ogromnej wagi sportowej, a przy okazji powody do zadowolenia miałaby także klubowa kasa.
- Liga nie wypłaca premii pieniężnej drużynie mistrza Włoch, ale przekazuje jej największą część przychodów z praw telewizyjnych. Mowa o około 16 milionach euro przeznaczanych dla pierwszej w tabeli, 14 dla drugiej i tak dalej aż do dwudziestej pozycji - wyjaśnia Gazzetta. - Inaczej wygląda sytuacja w Pucharze Włoch, który przynosi nieco ponad 7 milionów euro zwycięzcom finału na Stadio Olimpico w Rzymie, zaplanowanego w tym roku na 13 maja. Oczywiście także droga do naszycia kokardy na koszulce w przyszłym sezonie wiąże się z premiami rosnącymi wraz z kolejnymi rundami. Już sam awans do finału generuje wpływy (około 4,5 miliona euro), a półfinaliści inkasują mniej więcej 2,7 miliona. Oczywiste jest, że te kwoty nie mogą się równać z przychodami z Ligi Mistrzów, ale to wciąż pieniądze, które mogą pomóc Interowi zrekompensować niepożądany rezultat barażu z Bodo Glimt.
Źródło: fcinternews.it
Dyskusja
Komentarze 4
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.