Słowa trenera Nerazzurrich, który po meczu przeanalizował zwycięstwo Interu nad Udinese po odrobieniu strat.
Kolejne zwycięstwo po odwróceniu losów spotkania i kolejny wyjątkowy wieczór na San Siro dla Interu oraz wszystkich kibiców Nerazzurrich. Mistrzowie Włoch kontynuują perfekcyjny początek sezonu Serie A i pozostają na szczycie tabeli z kompletem punktów, ex aequo z Romą, która będzie ich kolejnym rywalem na Stadio Olimpico.
Po wieczorze pełnym emocji i bramek trener Nerazzurrich Cristian Chivu przeanalizował występ swojej drużyny:
- Takie są nasze atuty. Mamy kadrę, która pozwala nam robić określone rzeczy i utrzymywać wysoki poziom, zgodny z tożsamością oraz DNA tej drużyny. Pomijając pierwsze 25 minut, kiedy brakowało nam energii, a Udinese potrafiło wykorzystać naszą zbyt lekką grę, zareagowaliśmy. Cieszy mnie nasza mentalność i duma, którą pokazaliśmy, ale muszę też przeanalizować to, co nie funkcjonowało i czego nie zdołałem odpowiednio przekazać drużynie w ciągu tygodnia. Trochę się jednak tego spodziewałem po Lidze Mistrzów, która zabiera wiele energii. Gdybym powiedział, że się nie martwię, nie byłbym trenerem. Taki jest jednak dzisiejszy futbol: ogromna intensywność i rywale, którzy zawsze grają przeciwko nam odważnie. Jesteśmy niejako zmuszeni grać w ten sposób, bo taka jest nasza tożsamość. Wprowadzamy wielu zawodników do fazy posiadania piłki i wykonujemy dodatkowe rotacje, które wiążą się z ryzykiem. Podobała mi się też bramka Barelli na 2:2 po dobrze wykonanym natychmiastowym odbiorze piłki.
- Nie jesteśmy perfekcyjni i nie chcemy tacy być. Wiemy, że musimy nadal pracować. Sezon jest długi i, na szczęście, możemy jeszcze poprawić wiele elementów. W porównaniu z ubiegłym rokiem tym razem wygraliśmy mecz z Udinese. Jeśli chodzi o mnie, w porównaniu z poprzednim sezonem zdobyliśmy dwa trofea, ale teraz niewiele to znaczy, bo to już przeszłość. Rok temu o tej porze dużo pracowaliśmy nad natychmiastowym pressingiem po stracie i zamykaniem rywala w sytuacjach, gdy mierzyliśmy się z nisko ustawionym blokiem. Nadal mamy sporo do poprawy, bo nie jesteśmy idealni i czasem za dużo pozwalamy przeciwnikom, ale biorę dla siebie tę chęć realizowania konkretnych założeń i podporządkowania się planowi na mecz. Pewność siebie, zarówno indywidualna, jak i zespołowa, to bardzo ważne elementy, których nie można lekceważyć, bo właśnie one robią różnicę.
- Mamy teraz sześć punktów więcej niż rok temu. Chcemy dalej się poprawiać i rozwijać także pod względem rotacji, nie tracąc przy tym własnej tożsamości. Wszyscy są ważni. Widziałem na boisku Mkhitaryana i Johna Stonesa, widziałem Bonny’ego szczęśliwego po zdobyciu bramki, Stankovicia również cieszącego się z otrzymanych minut. Martwię się o tych, którzy nie mogli wejść na boisko, ale mamy szeroką kadrę i zawodnicy potrafią postawić mnie w trudnej sytuacji przy wyborze składu. Moim zadaniem jest podejmować właściwe decyzje bez utraty równowagi. Nigdy w życiu nie widziałem perfekcyjnej drużyny. Przeciwko Romie również postaramy się zachować naszą tożsamość. Jesteśmy do tego zobowiązani przez to, co zrobiliśmy w ostatnich latach, oraz przez wartości ludzkie tej grupy. W niektórych meczach zapłacisz za to większą cenę, w innych mniejszą. Także w przyszłości możemy mieć trudne momenty, ale najważniejsze jest znalezienie odpowiedniej równowagi bez utraty chęci do gry i jakości tej drużyny.
- Niektórzy zawodnicy nie przeszli optymalnego okresu przygotowawczego z powodu Klubowych Mistrzostw Świata, dlatego staramy się dawać wszystkim minuty, by dochodzili do właściwej dyspozycji. Oczywiście mecz z Romą przed przerwą reprezentacyjną jest bardzo ważny. W trakcie przerwy będziemy pracować, choć na miejscu zostanie niewielu zawodników. Idziemy dalej tą drogą. Taki jest status i charakter tej grupy, a wraz z upływem czasu będziemy robić wszystko, by stawać się coraz lepsi.
Cristian Chivu
Źródło: inter.it
Dyskusja
Komentarze 0
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Jeszcze nikt się nie odezwał. Bądź pierwszy.