Wywiady

Curtis Jones: Inter ma wszystko, by walczyć o Ligę Mistrzów

Curtis Jones o pierwszych miesiącach w Interze, krytyce kibiców i szansach Nerazzurrich w Lidze Mistrzów.

Curtis Jones: Inter ma wszystko, by walczyć o Ligę Mistrzów
fot. inter.it

Curtis Jones był bohaterem programu Believe wyemitowanego przez Dazn. Wywiad, zarejestrowany 29 września, zaczyna się od gola zdobytego w Pucharze Anglii 5 stycznia 2020 roku w derbach Liverpoolu wygranych z Evertonem 1:0. Właśnie trafienie pomocnika przesądziło o zwycięstwie.

- Nie ma tu wiele do dodania, jestem chłopakiem z Liverpoolu, to był derbowy mecz, jedno z najważniejszych spotkań, jakie możesz rozegrać. To był mój pierwszy gol i od razu w derbach. Chwila, która zostanie ze mną do końca życia.

- Czy liczysz na kolejną taką bramkę? Tak, w stu procentach. Wystarczy, że trafię. Czy będzie tak piękna, czy to tylko dobitka, gol to gol. Chcę pokazać, że mogę pomóc drużynie w walce w Lidze Mistrzów. Inter jest wielkim klubem, będziemy dużo strzelać i szybko przyjdą ważne momenty. Nie mogę się tego doczekać.

Jones odniósł się też do słów Alexandra Isaka, który wskazał go jako najbardziej niedocenianego piłkarza, z jakim grał.

- To miłe, to komplement. I nie tylko on tak mówił, inni koledzy z drużyny powtarzali to samo. Dobrze jest czuć się docenionym przez partnerów z zespołu. Są rzeczy, które robię na boisku, a które koledzy dostrzegają, choć kibice może trochę mniej. Wiem, że dziś piłka nożna kręci się wokół statystyk. Może nie strzelam wielu goli, ale robię na boisku inne rzeczy, które są doceniane przez sztab i drużynę.

Pomocnik Interu opowiedział też o relacji z kibicami oraz o różnicach między Serie A a Premier League.

- W Liverpoolu bywało trudno, więc mam nadzieję, że tutaj pomogę drużynie i dam z siebie wszystko. Kiedy grałem przeciwko Interowi w Lidze Mistrzów i wygraliśmy, od razu zauważyłem więź między zespołem a kibicami. Ja i Liverpool zawsze mieliśmy taką relację, jestem przecież chłopakiem z miasta. Zawsze powtarzałem, że kibice są naszym dwunastym zawodnikiem i tutaj myślę tak samo. Dlatego wybór był prosty. Tutaj jest inaczej, ale bardzo mi się podoba. Moja rodzina jest szczęśliwa i to najważniejsze. Jestem w klubie, w którym wszyscy są fantastyczni. Czuję się jak w domu, nie mam wrażenia, że jestem nowym zawodnikiem.

- Z zewnątrz wszyscy myślą, że Serie A jest wolniejsza i na niższym poziomie. Zgadzam się z tym tylko częściowo. Mecze są wolniejsze przez sposób, w jaki rywale do nas podchodzą, ale w Liverpoolu było podobnie. Przeciwnicy bronili bardzo nisko, co wszystko utrudniało.

Jones wyjaśnił też, co może dać Interowi.

- Energię. I spokój. Jestem zawodnikiem, który lubi podejmować ryzyko, ale jednocześnie uważam, że normalne jest czasem się cofnąć i grać bez presji. Nie chcę jednak być tylko takim piłkarzem. Chcę próbować podań otwierających drogę do bramki i samemu szukać goli. W niektórych momentach ryzyko się nie opłaci, ale chcę wnosić energię i entuzjazm.

- Naszym celem jest mistrzostwo, ale jeśli chcemy walczyć w Lidze Mistrzów, potrzebna jest inna energia. My, Anglicy, wnosimy też doświadczenie. W Champions League liczy się intensywność, ale także obycie. To mieszanka jednego i drugiego.

Anglik odniósł się również do krytyki po pierwszych występach w barwach Nerazzurrich.

- Kibice mają swoje opinie na temat moich występów, ale jeśli wracam myślami do meczu Realu z Interem, to uważam, że właśnie wtedy wykreowałem najwięcej strzałów i byłem najbardziej zaangażowany, bardziej niż w innych spotkaniach, po których kibice mogliby powiedzieć, że zagrałem lepiej. Uderzyłem w poprzeczkę. To zależy od punktu widzenia, dlatego nie zgadzam się z krytyką.

- Podobnie w przypadku meczu z Romą, bo cała drużyna zagrała słabo aż do naszego pierwszego gola. Zawsze będą spotkania, w których wszyscy zagramy dobrze, ja też, i będziemy strzelać bramki, ale będą też takie, w których nam to nie wyjdzie. Nigdy nie obwinię trenera ani kolegi z drużyny, odpowiedzialność biorę na siebie, ale nie będę się chował. Byłoby dla mnie łatwo grać zachowawczo, cofnąć się po piłkę i funkcjonować bez presji, lecz nie chcę być piłkarzem, który nie podejmuje ryzyka. Kiedy to działa, jest fantastycznie, ale muszę zaakceptować, że nie zawsze tak będzie. Kibice, koledzy i sztab mogą mieć swoje zastrzeżenia, jednak nie jestem kimś, kto pozwoli się tym zachwiać.

Na koniec Jones został zapytany, czy Inter ma wszystko, czego potrzeba, by realnie liczyć się w Lidze Mistrzów.

- Tak, w stu procentach. Kiedy patrzę na swoich kolegów, na ich jakość i indywidualności, widzę, że potrafimy strzelać gole, asystować, kreować sytuacje. Mamy silnego ducha drużyny, umiemy odrabiać straty, nie tracimy głowy, a kibice nas niosą. Czuję, że ta drużyna ma wszystko, co potrzebne. Nigdy nie wybrałbym zespołu, który tego nie ma. Nie sądzę, że trzeba tu wiele zmieniać, są detale do poprawy, ale różnica wcale nie jest tak duża.

Źródło: fcinternews.it

Dyskusja

Komentarze 3

Komentarze są dla zalogowanych kibiców.

Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.

Załóż konto
Chrisu Gaduła edytowany #

Nie ma Anglików za których zapłacił jak na włoskie warunki krocie ;)

0
Zgłoszony

Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?

Matt1 Trybun edytowany #

nie ma. Nie mamy konkretnej obrony, włącznie z bramkarzem. Co z tego, że Martinez świetnie gra na linii, jak kompletnie nie radzi sobie z grą nogami. Liczę, że Provedel w końcu dostanie szansę, bo pismaki się rozpisują, a Chivu przymurował go do ławki

0
Zgłoszony

Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?

domi Gaduła edytowany #

Chivu tak o niego zabiegał, że teraz powinien chodzić jak w zegarku i wstyd trochę nie grać porządnie.

0
Zgłoszony

Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?

Reklama

Newsroom

Czytaj dalej

Wszystkie