Wzajemne transakcje Interu i Milanu nie budzą dziś szczególnych emocji wśród kibiców obu klubów – od kilku lat weszły w cichą praktykę zespołów z Mediolanu. Nie było tak jednak zawsze, w XX wieku odnotowaliśmy tylko pojedyncze takie przypadki.
Zaczęło się stosunkowo szybko. Już w 1912 roku z Milanu do Interu przeszli bracia Luigi i Aldo Cevenini. Jakkolwiek piłce daleko było do współczesnego profesjonalizmu, w nowym zespole pozostawili po sobie zauważalny ślad – pierwszy w 55 meczach strzelił 63 bramki, drugi z napastników ustrzelił 42 gole w 51 występach. Po czym… obaj w 1915 roku powrócili do Milanu, by w 1919 ponownie przywdziewać barwy Interu. Takie to były niespokojne czasy i choć Luigi przez wiele lat strzelał jeszcze dla różnych klubów (m.in. Juventusu), Aldo w 1923 w barwach Interu zakończył futbolową karierę.
Jeżeli ufać źródłom historycznym, przynajmniej w materii znanych piłkarzy, kolejny głośny transfer za miedzę miał miejsce dopiero w 1940, za to… był z gatunku tych, które zmieniły historię. Giuseppe Meazza, wspaniały napastnik, po 13 latach gry i 241 bramkach dla Nerazzurrich przeszedł do Milanu, któremu zresztą kibicował od dziecka. W nowym zespole nie spisywał się jednak aż tak wyśmienicie i ostatecznie ruszył w tułaczkę po lidze włoskiej by w 1947 zakończyć karierę jako grający trener tam gdzie zawsze było jego miejsce, w domu i w niebiesko-czarnych barwach. Powodów transferu było kilka, przede wszystkim jednak mówi się o poważnej kontuzji i kłopotach z powrotem do formy. Zawodnik – już w szatni Milanu – płakał przed meczem z Interem i ciężko zniósł bramkę, którą strzelił w derby. Był to jeden z jego nielicznych goli dla Rossonerich. Należy też pamiętać, że w tamtych czasach Milan nie był aż tak utytułowanym klubem i Inter rywalizację z nim traktował głównie w charakterze lokalnych porachunków. Na cześć Giuseppe Meazzy nazwano stadion obu zespołów, jednak z dość uzasadnionych względów, kibicuje klubu w czerwono-czarnych barwach nie czują się przywiązani do piłkarza i postrzegają go jako zdecydowanego Interistę.
Nie sposób też pominąć Enrico Candianiego, niezwykle bramkostrzelnego pomocnika, który dla Interu w blisko 200 spotkaniach strzelił ponad 70 goli. W 1946 roku ruszył w tułaczkę po lidze włoskiej, grał m.in. dla Juventusu i Milanu, nigdzie jednak nie nawiązał do swojej najlepszej formy z czasów pierwszej przygody z Mediolanem.
Kolejnym z nielicznych XX-wiecznych transferów na linii Inter-Milan był zasłużony bramkarz rywali Nerazzurich – Lorenzo Buffon. Po wielu latach gry dla Milanu – przez Genoę – w 1960 roku trafił do Interu, gdzie grał do 1963 roku. Podobieństwo nazwisk z Gigim Buffonem uzasadnione – to kuzyn dziadka gwiazdora Juventusu!
Pożytek obu klubom przyniósł też Fulvio Collovati – włoski środkowy obrońca, który w latach 1976-1982 rozegrał 150 dobrych spotkań dla Milanu, a w latach 1982-1986 dorzucił kolejną setkę w barwach Interu. Collovati raczej nie jest ulubieńcem Rossonerich, uciekł z ich klubu, gdyż w tamtym okresie notorycznie spadali do Serie B! Trudno go jednak winić – za pierwszym razem okazał lojalność i pomógł zespołowi w powrocie do pierwszej ligi.
W tamtym okresie prawdziwym wędrowniczkiem został jeszcze napastnik Aldo Serena, który między Milanem i Interem, a także kilkoma innymi klubami, przemieszczał się regularnie. Z jego skutecznością było… różnie, tym niemniej najlepszy okres w jego karierze to lata 1987-1991 spędzone w Interze. W 114 meczach zdobył 45 goli, walnie przyczynił się do zdobycia Scudetto, a także odegrał swoją rolę we włoskim Mistrzostwie Świata z 1990 roku.
Lista transferów między Milanem i Interem do roku 1990 zawiera jeszcze dosłownie kilka nazwisk (w tym jedno zagraniczne – Victora Beniteza), jednak nie odegrali oni żadnej istotnej historycznej roli w świecie piłki nożnej. Nowa epoka przyniosła prawdziwą dominację ligi włoskiej, powrót Morattiego, ale też notoryczne kontakty handlowe z Milanem. Do tego czasu Inter był zdecydowanym beneficjentem transferów z lokalnymi rywalami. A potem?
Przeciętny w Interze Maurizio Ganz zmienił klub i od razu wygrał Scudetto w Milanie, gdzie jednak nie czarował i ostatecznie w 2001 go opuścił. Wylansowany na Juventusie Roberto Baggio w latach 1995-1997 zawodził w Milanie, by – przez Bolognę – w latach 1998-2000 zawodzić w Interze. Jedną z dużych gwiazd Milanu 90’ był za to Christian Panucci, który następnie trafił do Realu, aż wreszcie sprowadził go w swoje objęcia Massimo Moratti. Tradycyjnie – w tamtym okresie – wyglądało to słabo, a Panucci odnalazł formę dopiero w Romie, gdzie spędził 8 lat.
Taribo West kompletnie nie przypadł do gustu Marcelo Lippiemu i ten – w 1999 roku – oddał go lokalnym rywalom bez żalu. Najwyraźniej słusznie, gdyż Nigeryjczyk potem we Włoszech rozegrał już tylko 4 mecze, a jego kariera z impetem ruszyła w dół. Lippi uwiebiał za to Cristiana Brocchiego, którego sprowadził do Interu w tym samym roku. Brocchi równie szybko jak Lippi opuścił jednak Appiano Gentile. W zamian za Andrésa Guglielminpietro trafił do Milanu, rozegrał tam 100 spotkań, ale mocno kontrowersyjnym byłoby stwierdzenie, że jest to transfer, który należałoby wspominać z żalem. Podobnie zresztą jak nieuzasadniony byłby żal Milanisty w przypadku Guglielminpietro, obaj panowie byli dalecy od pisania futbolowej historii.
XXI wiek Inter zaczął od pozyskania jednego ze swoich najlepszych bramkarzy – Francesco Toldo, który dawno, dawno temu był wychowankiem Milanu. Jednocześnie jednak w tym samym 2001 roku sprzedał lokalnym rywalom Andreę Pirlo za 18 milionów euro. Nie była to kwota, której należało się wstydzić, jednak Pirlo i jego sukcesy z Milanem oraz Juventusem jeszcze przez wiele lat śniły się kibicom Interu po nocach. A może nawet dalej śnią, gdyż choć od transferu minęło niemal 15 lat, Pirlo wciąż gra i jest uważany za jednego z najlepszych pomocników w dziejach. Trudno powiedzieć co stało za przyczyną porażki registy w Interze. Mecze dobre przeplatał z kompletnie nieudanymi (taka też była specyfika ówczesnych Nerazzurrich), a błyszczał głównie na wypożyczeniu. Być może Pirlo nigdy nie zostałby tym Pirlo, gdyby Inter zdecydował się zostawić go w swoich szeregach jeszcze przez kilka sezonów.
Zdecydowanie bardziej niezrozumiałe było jednak odejście Clarence’a Seedorfa, który błyszczał w barwach Interu. Prawdopodobnie decydującą rolę odegrał konflikt z Ronaldo. Panowie pokłócili się o kobietę… i jasnym stało się, że jeden z nich musiał zmienić szatnię. Moratti zawsze miłował Ronaldo całym swoim sercem, więc długo nie zwlekając pozbył się holenderskiego pomocnika, a ten przez kilka kolejnych lat robił co mógł, by zapełniać gablotę Milanu międzynarodowymi trofeami. W drugą stronę powędrowało 28 milionów euro i Francesco Coco, który piłce nożnej dożywotnio będzie znany jako jeden z symboli nierozsądku Morattiego. Ronaldo zaś odszedł do Realu jeszcze w tym samym roku.
Nowi w Mediolanie Cuper i Ancelotti w 2002 roku szybko dopracowali wymianę. Dario Simić nie leżał byłemu trenerowi Valencii i wymienił go na Umita Davalę. Nie do końca wiadomo czy Inter był pod wrażeniem Turka czy po prostu chciał pozbyć się Chorwata, ale Davala nie zagrał w czarno-niebieskich barwach nawet jednego meczu, od razu został wypożyczony do Galatasaray. Prawdopodobnie chodziło więc jedynie o bonusowe 16,5 miliona euro, które do transferu dokładał Milan.
Swoje epizody w obu zespołach z Mediolanu miał też Edgar Davis (podobnie jak Patrick Vieira), jednak rozdzielał je Juventus i to tak naprawdę tam realizował się jako gwiazda piłki. Na San Siro/Giuseppe Meazza – w żadnym z wariantów – po prostu nie błyszczał. Zupełnie odwrotnie niż Hernan Crespo, którego Chelsea najpierw w 2005 wypożyczyła do Milanu, by tam odegrał swoją historyczną rolę (cóż, nie udało się, ale było blisko), a następnie w 2006 do Interu, gdzie nic już nie stało na przeszkodzie by zdobyć Scudetto. Crespo został wykupiony przez Inter, a potem jeszcze przez wiele lat błyszczał jako jeden z symboli Serie A.
Pewnym ciosem dla wielu fanów Interu była wiadomość o tym, że czerwono-czarne barwy przywdzieje Christian Vieri. Vieri-Wędrowniczek pisał o nim przed laty Przegląd Sportowy, jednak w Interze odnalazł przecież stabilizację, stając się przy tym jednym z jego najlepszych napastników w historii. Być może w grę wchodziły też pozaboiskowe sprawy i nieporozumienia z zarządem. Prezes klubu podejrzewał Vieriego o możliwość udziału w korupcji, Vieri zarzucał Interowi, że jest podsłuchiwany. Sprawa wyciekła po latach, ale kontrakt Włocha został rozwiązany w tamtym czasie polubownie. Supersnajper dogadał się z Milanem, ale jego przygoda w szatni rywala była kompletnym niepowodzeniem, zagrał tylko 8 razy i strzelił zaledwie bramkę.
W 2006 roku po 2 latach dość przeciętnej gry, Inter nie przedłużył kontraktu z Giuseppe Favallim i ten zdecydował się związać z Milanem. Tam również nie oczarowywał.
W 2007 roku kibice Interu otrzymali kolejny potężny cios, gdy serwisy informacyjne podały, że Ronaldo – wielki Ronaldo – wraca do Włoch, ale… tym razem do Milanu. Sprawiedliwość dziejowa miała jednak taki kaprys, by podobnie jak Vieri, w Milanie radził sobie dość przeciętnie, na dodatek miał problemy ze zdrowiem i już po roku gry klub rozwiązał z nim kontrakt.
W 2010 roku Interowi udało się wypożyczyć do Milanu zalegającego w szatni Manciniego. W ramach polityki pozbywania się graczy drugoplanowych i zbędnych w przyszłości w podobny sposób Inter utylizował będzie jeszcze Silvestre i Muntariego. Co ciekawe, faworyt Mourinho, którego nie widzieli u siebie kolejni trenerzy Interu, został doceniony w Milanie i do dziś jest brany pod uwagę przy ustalaniu wyjściowego składu.
Jeszcze w 2010 roku – również – Milan w myśl zasady „do trzech razy sztuka” połasił się na kolejnego supersnajpera, który występował w barwach Interu. Zlatan Ibrahimović został sprowadzony do Mediolanu za garść gruszek, a następnie sprzątnął Nerazzurrim sprzed nosa Scudetto. Massimo Moratti i pracownicy klubu nie mieli jednak wpływu na tę transakcję, sam Szwed miał zaś wiele do udowodnienia swojemu byłemu pracodawcy, po tym jak – na własne życzenie – wymieniono go na Samuela Eto’o i potrójną koronę.
Sprawa Pazziniego i Cassano jest jeszcze na tyle świeża, że trudno ją w pozbawiony emocji, obiektywny sposób oceniać. Obaj piłkarze zostali sprowadzeni do Interu i Milanu trochę pod wpływem chwili i presji wynikającej z dobrej gry w Sampdorii. Co ciekawe – obaj mieli trafić docelowo w odwrotnych kierunkach i ostatecznie w 2012 dopięto sprawy „jak trzeba”. Nie wpłynęło to jednak na grę samych zawodników. Zarówno Pazzini, jak i Cassano, tak w Interze, jak i w Milanie, okazali się być trochę rozczarowującymi zawodnikami. W szeregach Nerazzurrich nie ma już po tej transakcji śladu.
Wzajemne relacje transferowe w XX wieku zdecydowanie przemawiają na korzyść Interu, natomiast wiek XXI determinują dwa czynniki. Milan generalnie żywił się, często z mizernym skutkiem, (wybaczcie określenie) ochłapami z Interu. Historię wzajemnych transakcji determinuje jednak postać Pirlo i Seedorfa. O ile można wybaczyć transfer Pirlo biorąc pod uwagę jego ówczesne występy, tak sprzedanie Seedorfa jest jedną z największych pomyłek w życiu Massimo Morattiego.
Dalsza przyszłość definiowana będzie zapewne przez postawę Mario Balotellego i Andrei Polego. Nie było wątpliwości co do faktu, że Balotelli musi odejść z Interu. W Interze nie płakano też po Balotellim. Ale to wciąż jeden z najlepszych napastników we Włoszech i być może z czasem, gdy wiek przyniesie mądrość, Inter może żałować, że stracił wychowanka. Andrea Poli z kolei to przyszłość włoskiej drugiej linii. Miewa przebłyski i miewał je już w Interze. Klub mógł wykupić Włocha, jednak pożałował kilku dodatkowych milionów, gdy Sampdoria podbiła stawkę. Pozostaje mieć nadzieję, że była to jedna z ostatnich dobrych decyzji Morattiego.
Źródło: Inf. własna
Dyskusja
Komentarze 7
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Witam
Na początek chciałem się przywitać, jak sam nick wskazuje jestem kibicem Milanu
Co do tekstu to fajny, nawet bardzo, tylko nie mogą się zgodzić np. że Pazzini, czy Cassano w Milanie nie grają/grali dobrze obaj są/byli cenieni przy kibiców i wg mnie lepiej na tych transferach zdecydowanie lepiej wyszedł Milan nawet transfer Muntariego jest dobry, darmowy, a sam piłkarz gra dobrze, a te transfery, które Milanowi nie wyszły tak naprawdę nic nie kosztowały lub bardzo niewiele
Pozdrawiam
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?