W serii Bliżej Interu gościliśmy już komentatorów, grafików, youtuberów i raperów, ale pierwszy raz mamy nieskrywaną przyjemność zaprosić Was na rozmowę ze świeżo upieczonym Mistrzem Świata. Bartosz Kwolek był częścią złotej ekipy polskich siatkarzy, którzy w ostatnim czasie zdobyli nasze serca niesamowitą postawą na Mundialu. Na co dzień reprezentuje barwy klubu ONICO Warszawa.
Bartek zadebiutował ostatnio w studiu Ligi Mistrzów, gdzie dał się poznać jako fan Nerazzurrich, więc nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności przeprowadzenia z nim wywiadu. Jak wyszło? Zapraszamy do lektury.
Na samym początku przyjmij nasze gratulacje i szczere podziękowania za wszystkie emocje i radości, których dostarczyliście nam swoimi występami na włoskich i bułgarskich parkietach. Jakie to uczucie być częścią najlepszej reprezentacji na świecie?
- Czuję się znakomicie. Udowodniliśmy, że jesteśmy mistrzami zarówno na boisku, ale i poza nim atmosfera była bardzo fajna. Byliśmy najlepsi pod każdym względem.
Rok 2015 Mistrzostwo Świata kadetów, rok 2017 Mistrzostwo Świata juniorów, rok 2018 Mistrzostwo Świata seniorów. Zamierzasz się kiedyś zatrzymać?
- Kiedyś na pewno. Akurat teraz miałem trzy lata zwycięstw, ale sport bywa przewrotny i my, kibice Interu, powinniśmy dobrze o tym wiedzieć (śmiech). Możesz wygrać Ligę Mistrzów, a niebawem, przez kolejne siedem lat, nawet nie uczestniczyć w tych rozgrywkach, więc gorsze momenty jeszcze przyjdą. Porażki będą bolały, ale postaramy się wyciągnąć odpowiednie wnioski, aby cały czas się rozwijać.
Ostatni turniej to prawdziwy rollercoaster emocji. W pewnym momencie wydawało się już, że pożegnacie się z mistrzostwami. Porażki z Argentyną i Francją zasiały niepokój w drużynie? Czy może cały czas byliście przekonani o swojej sile i pewni awansu do strefy medalowej?
- Szczerze mówiąc nie było wielkiego niepokoju. Byliśmy świadomi, że takie mecze mogą się nam przydarzyć. Na każdym turnieju są momenty, że gra się nie klei i pojawia się zniżka formy. Dobrze, że nam przytrafiło się to akurat w tym momencie, a od następnego meczu z Serbami wszystko wróciło na odpowiednie tory. Forma zaczęła zwyżkować i poczuliśmy, że stać nas na dokonanie czegoś dużego. Nie wiedzieliśmy, że zaprowadzi nas to, aż do złotego medalu, ale czuliśmy, że możemy namieszać.

Na czym polega fenomen ekipy trenera Heynena?
- Już wcześniej wspominałem, że jesteśmy bardzo fajną grupą poza boiskiem. Wszyscy się wspierali, każdy został zaakceptowany i stworzył się naprawdę fajny kolektyw. To wydaje mi się najważniejsze. Dogadywaliśmy się już od pierwszych dni treningów i było czuć, że ta ekipa bardzo dobrze się rozumie. Zresztą było to widać już podczas samego turnieju.
Pora na trochę kontrowersji. Wasz sukces uaktywnił całą masę sportowych "Januszy" i "Grażyn", a przez media przeszła prawdziwa fala hejtu skierowanego w stronę piłkarzy. Oczywiście, że nasi futboliści nie zapracowali sobie ostatnio na pochwały, ale nie uważasz, że cała ta nagonka jest nieco przesadzona i pozbawiona racjonalnych argumentów?
- Nie oszukujmy się, ale żyjemy w specyficznym kraju. Sukces zawsze ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Mogę przytoczyć tutaj przykład naszej reprezentacji. Kiedy w zeszłym roku na Mistrzostwach Europy nie weszliśmy do ćwierćfinałów, pojawiły się głosy, że z tamtej grupy nic już nie będzie i potrzebne są zmiany, a po roku prawie ta sama grupa zdobywa Mistrzostwa Świata. Są ludzie, którzy wspierają na dobre i na złe, ale nie brakuje hejterów, którzy zawsze będą mieli się do czego przyczepić. Jeśli chodzi o naszych piłkarzy uważam, że wszystko powoli idzie do przodu i we właściwym kierunku. Dobrze, że w kadrze są gracze pokroju Roberta Lewandowskiego, Arka Milika czy Piotrka Zielińskiego. Cały czas dochodzą też kolejni, jak Linetty czy Kownacki i udowadniają, że można wybić się z własnego podwórka i być kimś. Są też przykładem dla młodych i pokazują, że się da. Polska piłka nie musi być popychadłem. Oni przecierają szlaki, a przyszłe pokolenia będą im za to wdzięczne.

Zostańmy już przy piłce kopanej. Przeczytałem, że pierwsze sportowe kroki stawiałeś właśnie na piłkarskiej murawie. Opowiedz trochę o tym.
- Pochodzę z Płocka, a więc z miasta piłki ręcznej i piłki nożnej. Na podwórku, jak każdy chłopak kopałem piłkę i trafiłem na pierwsze treningi w Wiśle, ale szybko zdałem sobie sprawę, że nic z tego nie będzie. Mam dwie lewe nogi do grania w piłkę, ale oczywiście bardzo lubię oglądać i podziwiam umiejętności graczy na najwyższym poziomie. Należy im się wielki szacunek. Wracając do tematu, moja przygoda z piłką trwała dość krótko, ale nadal lubię pograć i skoczyć na orlika ze znajomymi w wolnej chwili.
Dla kibiców urodzonych na przełomie lat '80 i '90, główny bodziec do kibicowania Interowi stanowił oczywiście Ronaldo. A co urzekło w tych barwach chłopaka urodzonego w 1997 roku?
- Moja przygoda z Interem trwa już jakieś 10 lat. Pierwsze Pro Evolution Soccer w jakie grałem to sezon 2005/06 albo 2006/07. Grałem bardzo dużo właśnie Interem i od tego rozpoczęło się moje kibicowanie. W ataku byli Adriano i Ibrahimović, a te barwy mocno utkwiły w mojej świadomości. Możliwości były ograniczone, ale zacząłem śledzić losy klubu i zdobywać informacje na temat Interu. Moja pierwsza piłkarska koszulka to był Luis Figo, a zakupiłem ją podczas rodzinnej wycieczki do Włoch. Tak to się zaczęło.
Grupa kibiców Nerazzurrich w Polsce ciągle rośnie w siłę, świetnie funkcjonuje chociażby fanklub Fanatici dalla Polonia. Zresztą w stolicy również nie brakuje sympatyków Interu. Spotykasz się czasami z innymi kibicami? Bywasz na meczach w Mediolanie?
- Tak. Uczestniczyłem kilkukrotnie w spotkaniach kibiców i wspólnym oglądaniu meczu, ale to jakiś czas temu. Teraz nie mam takiej możliwości, ale kiedy na stałe osiądę w Warszawie, na pewno gdzieś jeszcze wyskoczymy. W Mediolanie byłem dwa, trzy razy. Raz mnie niestety nie wpuszczono na mecz (śmiech). Przejazdem trafiłem też na towarzyskie spotkanie rozgrywane w Niemczech, więc jakieś doświadczenie już mam.
Przez te lata w barwach Nerazzurrich pojawiło się wielu znakomitych graczy. Kogo zaliczysz do grona swoich ulubieńców, a jakie nazwiska sprawiły ci największy zawód?
- Ciężkie pytanie. Tych zawodników było paru. Najbardziej żałuję chyba dużych pieniędzy wydanych na transfery Joao Mario i Gabigola, a wcześniej jeszcze Goeffreya Kondogbię. Wszyscy mieli stanowić o sile zespołu na najbliższe kilka lat, a okazali się wręcz transferowymi niewypałami. To chyba takie najbardziej zaprzepaszczone pieniądze, bo żaden z nich nie zaliczył nawet jednego dobrego sezonu w naszych barwach. Jeżeli chodzi o ulubionych piłkarzy, miałem sentyment do Frediego Guarina. Prawdziwy walczak i zawsze wzbudzał moją sympatię.

Jak oceniasz obecną ekipę Luciano Spallettiego? Powtórzenie wyników z poprzedniego sezonu to nasze maksimum, a może tę ekipę stać na to, aby rzeczywiście napsuć krwi Juventusowi?
- Tę drużynę stać na wiele i to widać. Są przebłyski znakomitej gry, pokaz indywidualnych umiejętności graczy, więc jestem przekonany, że tę ekipę stać na wiele. W tym sezonie jeszcze się nie rozkręcili, pojawiły się większe i mniejsze problemy na początku sezonu. Zawodnicy wrócili zmęczeni po Mistrzostwach Świata, kontuzja Radji Nainggolana, który miał być swego rodzaju ostoją i łącznikiem między atakiem, a obroną. To wszystko zaburzyło, ale wierzę, jak co roku, że zdobędziemy mistrzostwo i napsujemy sporo krwi rywalom w Lidze Mistrzów. W kwestii Interu zawsze jestem optymistą.
Wielkie dzięki za rozmowę. Na koniec może kilka słów od mistrza świata dla naszych użytkowników?
- Sam jestem użytkownikiem, więc czuję się nieco dziwnie (śmiech). Oczywiście pozdrawiam wszystkich kibiców. Jeżeli macie jakieś pytania to zachęcam do pisania, a ja chętnie odpowiem. Możemy porozmawiać nie tylko o Interze, ale na wiele innych tematów. Bardzo się cieszę z tego wywiadu i możliwości ujawnienia się, jako kibica Interu. To dla mnie powód do dumy i jestem bardzo przywiązany do tych barw. Wszystkich serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję do zobaczenia na kibicowskim szlaku.
Źródło: inf. własna
Dyskusja
Komentarze 16
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Fajna sprawa i choć może nie będę obiektywny , to fajnie się czytało wywiad. Powodzenia
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
"Polska piłka nie musi być popychadłem. Oni przecierają szlaki, a przyszłe pokolenia będą im za to wdzięczne." znakomicie ujęte! :)<br />
Bartku gratuluję i życzę dalszych sukcesów!<br />
ps. świetny wywiad <small class="scol">(edycja 2018.10.09 02:09 / mentosnsc)</small>
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Oo nie wiedziałem, brawo
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Nawet nie wiedziałem że Bartek jest interista, witamy.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Guarin to też jeden z moich ulubieńców :) również zapraszam na wspólne oglądanie derbów w Warszawie :D
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Super mieć taką osobę w gronie kibiców najlepszego klubu na świecie :) Forza Inter!<br />
PS: Zapraszamy do wspólnego kibicowania w Warszawie. Pierwsza okazja - derby :D
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?