W teorii wszystko wydawało się bardzo proste. Inter osiąga porozumienie z Radją Nainggolanem, aby ten mógł swobodnie dołączyć do Cagliari, a w drugą stronę podąża Nahitan Nandez. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej skomplikowana.
Belga ostatecznie został zmuszony do przedwczesnego powrotu do ojczyzny, a Urugwajczyk wypowiedział otwartą wojnę władzom klubu, który zablokował jego transfer do Mediolanu. Popularny Ninja w rozmowie z dziennikiem Unione Sarda wprost wyraził swój żal do Sardyńczyków:
- Cagliari było moim priorytetem. Zrezygnowałem z dużych pieniędzy, aby tam trafić, a jednak... Prezydent Tommaso Giulini i dyrektor sportowy Stefano Capozucca, kiedy dowiedzieli się, czego chcę, po prostu zniknęli. Porzucili mnie.
- Rok temu Cagliari podniosło wydatki w poszukiwaniu głośnych nazwisk, lecz zasoby się wyczerpały, więc nie mogli kontynuować tej strategii. Zdradzili mnie, jestem bardzo zawiedziony. Straciłem wiele, aby nosić koszulkę Cagliari, lecz widziałem, że tak naprawdę nie zależało im na mnie. Z góry założyli, że i tak nie wrócę.
- Przez cały czas pozostawałem w kontakcie z personelem. Moje pragnienie było jasne i udowodniłem swoją miłość do Cagliari. Niestety w piłce nożnej ludzie mają krótką pamięć.
Źródło: L'Unione Sarda
Dyskusja
Komentarze 8
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Brudnopisa też mi nie szkoda, ale swoją drogą Cagilari to jest straszny gówno-klub, ja już nigdy na nich poważnie nie popatrzę i życzę spadku do trzeciej ligi
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?