Trener Nerazzurrich odpowiadał na pytania dziennikarzy w Inter Training Center.
Przed nami Inter-Napoli, hit 3. kolejki Serie A sezonu 2026/27. Nerazzurri wybiegną na murawę San Siro w sobotę 5 września o godzinie 18:00.
Przed tym spotkaniem trener Nerazzurrich, Cristian Chivu, wziął udział w konferencji prasowej w Inter Training Center w Appiano Gentile.
Po dwóch zwycięstwach czeka was ważne spotkanie. W jakiej formie jest drużyna?
- Jest pewna siebie i dobrze pracowała. Dobrze rozpoczęliśmy sezon, starając się pokazać nasze mocne strony, choć mamy świadomość, że pod względem fizycznym nie jesteśmy jeszcze w optymalnej dyspozycji. Z każdym kolejnym dniem jednak ją odzyskujemy. Wiemy, jak ważny jest ten mecz. Napoli zajęło drugie miejsce, a dwa lata temu zdobyło mistrzostwo. Musimy stanąć na wysokości zadania i jak najlepiej zaprezentować się w takim spotkaniu.
Co znaczyło dla pana to, co wydarzyło się w związku z Piero Ausilio?
- Piero jest dla mnie przede wszystkim przyjacielem, a dopiero później profesjonalistą. Spędziłem z nim wiele lat w Interze i wspólnie świętowaliśmy wiele trofeów, zarówno gdy byłem piłkarzem, jak i trenerem. We współczesnym futbolu to jeden z nielicznych przypadków tak długiej pracy w jednym klubie: 28 lat, z czego 14 na stanowisku dyrektora sportowego. Trzeba mu z całego serca podziękować za wszystko, co zrobił przez te lata. Wczoraj się pożegnaliśmy, uściskaliśmy się i był to bardzo emocjonalny dzień. Należą mu się podziękowania za wszystko, co znaczył dla tego klubu.
Czy w tym sezonie zarządzanie kadrą będzie szczególnie istotne?
- To jedna z cech, które musi posiadać trener. Wymagam od grupy troski o innych i sam również muszę pamiętać o wszystkim, co się z tym wiąże. Cała sztuka polega na tym, co robić i co dawać drużynie. Spośród 25 zawodników tylko 11 może być w pełni zadowolonych w dniu meczu. Zawsze jednak wierzę w jedność zespołu oraz utrzymywanie wysokiego poziomu każdego dnia. Staram się uświadamiać piłkarzom, jak ważne jest pięć zmian. W ubiegłym sezonie dobrze to wykorzystywaliśmy. Zawodnik wchodzący z ławki musi traktować to jako szansę, ale również jako zobowiązanie wobec kolegów, by wnieść coś do gry. Taka musi być mentalność. Wszyscy płyniemy na tej samej łodzi. Nie możemy pokazywać złości i musimy zmierzać w jednym kierunku. Każdy otrzyma swoje szanse, bo sezon jest długi i zawsze potrzebujemy świeżej energii.
W ubiegłym sezonie ponieśliście dwie porażki z Allegrim. Jak duże może to mieć znaczenie, zwłaszcza że Napoli niewiele się zmieniło?
- Bardzo cenię Allegriego i to, co znaczy dla włoskiego futbolu, nawet jeśli nie wszyscy zawsze potrafią to docenić. Zdobył sześć mistrzostw Włoch i dwukrotnie dotarł do finału Ligi Mistrzów. Ma ogromne doświadczenie, a my, młodzi trenerzy, możemy się od niego jedynie uczyć. Zaakceptowaliśmy tamte dwie porażki, podnieśliśmy się po nich i dalej myśleliśmy o ostatecznym celu. Porażki bolą, ale sezon jest maratonem i nigdy nie straciliśmy z oczu najważniejszego celu. Musimy dać z siebie wszystko. Na boisku nie grają trenerzy, lecz drużyny przygotowane w określony sposób. Zarówno my, jak i Napoli mamy odpowiednie ambicje, aby pokazać, że chcemy rywalizować o najwyższe cele do samego końca.
Czasami brakowało szybkości w defensywie. Czego spodziewasz się przed meczami z Napoli i Realem?
- W futbolu bardzo ważne jest zapobieganie zagrożeniom. Nie uważam, byśmy pozwalali rywalom na zbyt wiele, bo potrafiliśmy odpowiednio zarządzać poszczególnymi momentami spotkań. Musimy jednak poprawić przewidywanie wydarzeń i mieć takie nastawienie, które pozwala najpierw działać, a dopiero potem reagować. Możemy się w tym rozwinąć, ale mamy znakomitych obrońców, którzy potrafią sami naprawiać sytuacje i wiedzą, kiedy popełniają błędy. Mają również świadomość, że czasami można dopuścić rywala do sytuacji przez własny błąd albo dzięki jego jakości. Chcemy dominować i przy posiadaniu piłki wprowadzać wielu zawodników wysoko na połowę przeciwnika, wiedząc, że czasami możemy spóźnić się z pressingiem po stracie. Niekiedy przesadnie podkreśla się błędy, a jednocześnie oczekuje widowiska i wielu okazji. Dla mnie właśnie taki jest futbol i cieszę się, że moi zawodnicy podzielają tę wizję. Najważniejsze to mieć odpowiednią energię i odwagę, grać z uśmiechem oraz próbować dominować, dostosowując się jednocześnie do różnych momentów meczu.
To bezpośrednie starcie. Czy jest to normalny mecz, czy pod względem mentalnym może wysłać ważny sygnał?
- Czym właściwie jest bezpośrednie starcie? Decyduje o tym tabela, tradycja czy wyniki? Moim zdaniem takich spotkań jest wiele, nawet przeciwko ostatniej drużynie w tabeli. Sezon ligowy składa się z 38 meczów. Nauczyłem się czegoś z poprzedniego roku: po trzech kolejkach mieliśmy już dwie porażki, a ostatecznie wygraliśmy. Tak, to bezpośrednie starcie, bo dla nas każde spotkanie takie jest. Wiemy, co chcemy osiągnąć i mamy świadomość, że można przegrać, ale liczy się reakcja. Chcemy kontynuować to, co pokazaliśmy w pierwszych dwóch meczach, nawiązywać do poprzedniego sezonu i utrzymywać standardy, które w tym klubie budowano przez ostatnich siedem lat. Szanujemy przeciwnika i wiemy, że nie będzie łatwo, ale jesteśmy gotowi zmierzyć się z Napoli, które będzie chciało pokazać swoją wartość.
Napoli nie przegrało z wami w pięciu ostatnich spotkaniach. W jaki sposób neutralizowało was w poprzednim sezonie?
- Po ubiegłorocznym meczu w Neapolu mieliśmy jeszcze większą motywację, by poprawić nasze błędy i słabości związane z radzeniem sobie z poczuciem niesprawiedliwości. Rozegraliśmy dobrą pierwszą połowę, a później zdenerwowaliśmy się z powodu czegoś, co uznaliśmy za niesprawiedliwe. To jednak pozwoliło nam się rozwinąć i wyciągnąć wnioski z porażki. Ważne jest, by mówić sobie wprost, co się myśli, a później odpowiednio reagować. Po tamtej przegranej zanotowaliśmy serię siedmiu czy ośmiu dobrych wyników, później był derbowy mecz, a następnie kolejna seria 14 czy 15 spotkań bez porażki. Nie ma sensu dokonywać porównań, ponieważ zmieniają się trener, moment sezonu i ambicje. My chcemy po prostu być konkurencyjni i pokazać, że obrana przez nas tożsamość jest właściwa. Wiemy, co chcemy robić i zamierzamy zachować proaktywne podejście, potrafiąc jednocześnie być pragmatyczni.
Na jakim etapie jest proces adaptacji angielskich zawodników?
- Nie układam takich planów. Można coś sobie założyć, a później martwić się sytuacjami, które nawet się nie wydarzyły w czasie mojej pracy z zespołem podczas tych dwóch meczów. Jesteście ciekawi Stonesa i Jonesa, a ja jestem równie ciekawy Carlosa Augusto, Mkhitaryana i wszystkich zawodników, którzy od poprzednich lat pozostają ważną częścią grupy poprzez to, co każdego dnia pokazują na treningach. Stones i Jones czują się dobrze, trenują z nami od kilku tygodni i widzieliście ich już na boisku. Pokażą swoją wartość, choć nie sądzę, żeby musieli cokolwiek udowadniać. Wiemy, że w trakcie sezonu wniosą swój wkład. Spence nadal pracuje indywidualnie nad powrotem do pełnej sprawności po swoim problemie. Gdy będzie gotowy, zobaczycie go na boisku.
Co chciałbyś ponownie zobaczyć z pierwszych dwóch spotkań, a czego nie chcesz już oglądać?
- Chcę, żebyśmy starali się dominować i grać proaktywnie, popełniali błędy i wyciągali z nich wnioski, ale nie dawali się ponosić pośpiechowi czy zdenerwowaniu z powodu pomyłek, które w futbolu zawsze mogą się zdarzyć. Zawsze trzeba myśleć pozytywnie, wykazywać się wytrwałością, dyscypliną i podejmować mentalny wysiłek, by kontrolować negatywne myśli. To cały czas te same rzeczy. Ta drużyna nadal ma duże rezerwy. Szukam postępu i poprawy, a widziałem je już między meczami z Monzą i Cagliari. Zawsze wymagam więcej. Wiem, że zawodnicy rozumieją wagę tego spotkania i jutro oczekuję od nich najlepszej możliwej wersji.
Podoba ci się nowy sposób sędziowania, który ma zwiększyć efektywny czas gry?
- Nasza drużyna zawsze trenowała po to, by utrzymywać wysoką intensywność i nie korzystać z przerw. Chcemy myśleć o grze, szybko wznawiać akcje i skupiać się nie na cudach, lecz na tym, co możemy kontrolować. Podoba mi się ten kierunek, ale trzeba patrzeć na wszystkich, bo jeśli efektywny czas gry wzrasta o pięć minut, to wcale nie jest mało. Musimy nadal utrzymywać taki poziom. Właśnie po to wprowadzono te zasady. Z kolejki na kolejkę widać poprawę. Wszyscy jesteśmy zadowoleni, ponieważ dzięki temu futbol zyskuje większy rytm i intensywność.
Po meczu z Cagliari mówiłeś o braku rytmu. Czy w ostatnich dniach, pomijając nowych zawodników, piłkarze mający za sobą Klubowe Mistrzostwa Świata poprawili swoją dyspozycję?
- Mają za sobą cztery treningi więcej, więc trzeba zobaczyć, ile dzięki nim zyskali. Z pewnością czują się lepiej, choć czasami może to również być wymówka trenera, który obawia się, że zawodnicy doznają kontuzji. Są dla nas ważni i chciałbym mieć wszystkich do dyspozycji na boisku tak szybko, jak to możliwe. Dotyczy to całej kadry, bo daje mi większy wybór, a im pozwala pokazać swoją wartość. Dopiero w trakcie meczu zobaczymy, jak wiele zyskali pod względem przygotowania. Będą gotowi na tyle, na ile pozwolą im minuty spędzone na boisku, niezależnie od tego, czy rozpoczną spotkanie w podstawowym składzie, czy wejdą z ławki.
Czy zawsze będziecie grać w ten sposób, czy w innych spotkaniach będziecie ustawiać się niżej?
- Allegri świetnie potrafi przewidzieć, jak będziemy chcieli zagrać, dlatego przygotuje swoją drużynę na oba warianty. My musimy zachować własną tożsamość, determinację i odwagę. Nigdy nie chcę, żebyśmy stracili chęć do dominowania. Ta drużyna wypracowała sobie jasne wyobrażenie tego, czym chce być. W ubiegłym sezonie popełniłem kilka błędów w ocenie sytuacji i mam nadzieję, że wyciągnąłem z nich lekcję, również jeśli chodzi o przekazywanie zespołowi potrzeby utrzymywania tej samej mentalności.
Pavard nie spisywał się dobrze w poprzednim sezonie. Jak uważnie śledziłeś jego występy w Marsylii?
- O Benjim mogę mówić jedynie na podstawie tego, czego sam z nim doświadczyłem. Nie mogę wypowiadać się na temat tego, co wydarzyło się gdzie indziej. Teraz wrócił jako zawodnik, który oddał się do dyspozycji zespołu. Przeszedł bardzo dobre przygotowania, pokazał swoją jakość i ma ogromną chęć, by tutaj zostać oraz pomóc nam w realizacji naszych ambicji.
Czy jutro Akanji zagra, czy odpocznie?
- Nie wiem. Nigdy wcześniej nie znam ostatecznego składu. Mam swoje wątpliwości, ponieważ dysponuję 25 bardzo dobrymi i silnymi zawodnikami, a decyzje podejmuję w ostatniej chwili. Nie ustalam jedenastki trzy dni wcześniej. Mam metodę pracy, która pozwala mi utrzymywać pewne rzeczy w tajemnicy. Wszyscy muszą czuć się ważni, pozostali nie mogą już od wtorku wiedzieć, że zostali skreśleni. Czasami może się to nie podobać i prawdopodobnie w pewnym stopniu wpływa na zawodników mentalnie, ale po takim sezonie zamierzam nadal podążać tą drogą. Mam kilka nazwisk, których jestem niemal pewny, ale z dnia na dzień wszystko może się zmienić. Zobaczymy.
Co musi zrobić Chivu, aby zostać uznanym za najlepszego trenera Serie A?
- Gratuluję Cescowi Fabegasowi nagrody AIC. To świetny trener, który udowodnił swoją wartość. Ma bardzo wysoki poziom rywalizacji i wszyscy wiemy, jaką pracę wykonał przez ostatnie lata w Como. Mam takie cechy charakteru, które sprawiają, że nigdy nie koncentruję się na własnym ego. Moją troską są zawodnicy. Chcę widzieć ich szczęśliwych na koniec sezonu, a widok ich na scenie podczas ostatniej gali napełnił mnie dumą. Pracuję dla nich, a nie dla siebie. Nigdy nie zamieniłbym indywidualnej nagrody na trofeum drużynowe, a już szczególnie na Scudetto.
Jaki sezon czeka Pio Esposito?
- To nie jest już ten sam Pio co w poprzednim sezonie, ale inny zawodnik. Mam nadzieję, że lepszy. Pio ma za sobą rok spędzony z nami, podczas którego zrobił bardzo wiele. Nie wiem, czy było tego wystarczająco dużo, ale pracował i wniósł swój wkład. Życzę jemu oraz pozostałym trzem napastnikom, aby pokazali, kim są, i zrozumieli, jak ważni są dla naszego sposobu gry. Oczekuję od nich wyłącznie dalszego rozwoju, na jaki ich stać.
Źródło: inter.it
Dyskusja
Komentarze 0
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Jeszcze nikt się nie odezwał. Bądź pierwszy.