Inter przegrał sześć z ostatnich siedmiu meczów w Lidze Mistrzów. I z wyjątkiem Bodo/Glimt, wszystkie porażki przyszły w starciach z europejskimi potęgami. Corriere dello Sport zwraca uwagę na niepokojący trend w występach Interu na arenie międzynarodowej, gdzie wpadek zaczyna być zdecydowanie za dużo. Rywale, którzy okazali się lepsi od Nerazzurrich, to Atletico Madryt, Liverpool, Arsenal i Real Madryt, a kontrast z ligą jest uderzający: w Serie A ostatnie porażki to pierwszy derbowy mecz poprzedniego sezonu w listopadzie 2025 roku, a potem znów z Milanem w rewanżu. Dwie przegrane w 34 spotkaniach (w Supercoppa Italiana odpadnięcie po rzutach karnych po remisie).
- Trzeba zacząć od ważnego zastrzeżenia, także pech dołożył tu swoją cegiełkę. W poprzednim sezonie z Atletico i Liverpoolem Inter nie zasłużył na porażki, a jednak w samej końcówce musiał schylić głowę. Na Bernabeu Inter przez długie fragmenty zdominował Real, który był nawet wygwizdywany przez własnych kibiców, ale zapłacił bardzo wysoką cenę za dwa poważne błędy indywidualne. To właśnie pomyłki są jednym z kluczowych czynników. Jeśli założeniem jest granie w ten sam sposób w Italii i w Europie, a więc bycie dominującym bez kalkulowania, tak jak chce Chivu, to potrzebne są jeszcze większa uwaga i koncentracja.
- Wszystkie 5 goli straconych przez Inter w 4 dotychczasowych spotkaniach to efekt indywidualnych błędów lub chwilowych dekoncentracji. Z kolei 9 zdobytych bramek to rezultat aż 94 oddanych strzałów, co daje skuteczność zaledwie 9,6 procent. To oczywiście zdecydowanie za mało i wiąże się z dużym ryzykiem. W Italii niektóre błędy i sytuacje da się jeszcze naprawić (patrz Napoli), natomiast w Europie jest to zdecydowanie trudniejsze.
Źródło: fcinternews.it
Dyskusja
Komentarze 0
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Jeszcze nikt się nie odezwał. Bądź pierwszy.