Podchodzący w roli faworyta, Inter Mediolan pokonał przyjezdne Livorno 2-0 po mało interesującym spotkaniu na Stadio Giuseppe Meazza.
W pierwszej połowie piłkarze obu drużyn grali nad wyraz anemicznie. Do 30 minuty żaden zespół nie mógł stworzyć sobie klarownej sytuacji, wtedy właśnie błyskotliwy Jonathan dośrodkował piłkę z prawego skrzydła wprost na ręce znanego fanom Interu, Francesco Bardiego, który fatalnie skiksował i wbił piłkę do własnej siatki. Wydawałoby się, że po takim "skandalu" mecz powinien się rozkręcić, Niestety tak się nie stało. Do przerwy bramce Livorno mógł zagrozić jeszcze Palacio po strzale głową, a także Ricky Alvarez, którego strzał tym razem perfekcyjnie obronił Bardi.
Drugie 45 minut zespół Livorno rozpoczął bardzo dynamicznie, stwarzając sobie kilka sytuacji pod bramką Samira Handanovića. W 58 minucie Walter Mazzarri zdecydował się na przeprowadzenie pierwszej zmiany. Mateo Kovacić zastąpił kontuzjowanego Rickiego Alvareza. Kolejna zmiana była spowodowana najprawdopodobniej bierną postawą Interu w ataku, ponieważ w 71 minucie Ishak Belfodil wybiegł na murawę przejmując zadania ofensywne Frediego Guarina. W 73 minucie groźną sytuację wraz Yuto Nagatomo przeprowadził Esteban Cambiasso, którego strzał z okolic 11 metra pewnie wybronił Bardi. Ostatnia zmiana w 83 minucie to chyba najważniejsze wydarzenie całego dzisiejszego meczu. Słynny Il Capitano po kilku miesięcznej przerwie spowodowanej zerwaniem ścięgna achillesa pojawia się na boisku. Aplaus i wrzawa na trybunach była oczywista. Javier Zanetti wniósł dużo jakości do gry Nerazzurrich. Fani nie musieli długo czekać na efekty, ponieważ to właśnie on rozpoczął akcję, po której padł gol. Mateo Kovacić po otrzymaniu podania popisał się efektownym dryblingiem, mijając kliku zawodników Livorno i dograł piłkę do wybiegającego na wolną pozycję Nagatomo. Japończyk oddał strzał, po którym piłka zatrzepotała w siatce przeciwnika, podwyższając tym samym wynik na 2-0 już w doliczonym czasie gry.
W drużynie Livorno na pochwałę zasłużył przede wszystkim Ibrahima M'baye, który był bardzo skuteczny w obronie, a także w pojedynkach 1 na 1.