Zawodnik kompletny... Piłkarski geniusz... Nowy Pirlo... Nowy Modrić... To tylko kilka, najczęściej powtarzanych określeń, jakimi opisuje się 19-letniego Mateo Kovacicia. Zawodnika, który z miejsca miał zmienić oblicze podupadającego giganta z Mediolanu i stać się motorem napędowym nowego, odradzającego się Interu. Póki co udało mu się jedynie doprowadzić do zmiany sposobu postrzegania go wśród kibiców, którzy coraz częściej zaczynają dostrzegać w nim wielki niewypał.
Skąd bierze się u mnie, aż tak negatywna ocena jego dotychczasowych, boiskowych poczynań? Już śpieszę z wyjaśnieniami. Tak jak zdecydowana większość czarno – niebieskiej braci dałem się uwieźć medialnemu teatrzykowi, który wykreował Chorwata na zbawcę mojego ukochanego klubu. Na potwierdzenie swojej wyjątkowości, bez żadnych wcześniejszych dokonań, z miejsca otrzymał koszulkę z numerem 10. Numerem, który w futbolowej rzeczywistości od razu podnosi poprzeczkę oczekiwań. Na początku wszystko wydawało się iść zgodnie z planem. Efektowne rajdy z piłką niemalże przyklejoną do stopy, czy niesamowita skuteczność podań, którymi Kovacić imponował praktycznie już od pierwszego występu rozpalił moje nadzieje niemal do czerwoności. Z biegiem czasu jednak, zacząłem wymagać coraz więcej. Czekałem, kiedy do efektowności swoich zagrań, Mateo dołoży ich efektywność. Czekałem, kiedy to jego podania zaczną raz, za razem otwierać partnerom drogę do bramki, a piłka po jego strzałach zacznie trzepotać w siatce rywali. Czekałem, czekałem i... czekam nadal.
Często spotykałem się z opiniami, że Andrea Stramaccioni nie wykorzystywał w pełni niesamowitego potencjału Chorwata, ustawiając go czasami, tuż przed linią defensywną i powierzając mu za zadanie wyprowadzanie ataków drużyny. Widocznie podobnie uważał Walter Mazzarri, który postanowił przesunąć go wyżej i powierzyć większą odpowiedzialność za poczynania ofensywne. Jak do tej pory efekty są jednak opłakane i coraz więcej osób zaczyna doceniać „zmysł taktyczny” popularnego Stramy. Doskonale znam statystyki mówiące o tym z jaką precyzją i dokładnością Kovacić wykonuje swoje podania i dryblingi. Ile jednak z nich ma rzeczywiste przełożenie na jakość gry Nerazzurrich? Obserwuję jego poczynania wyjątkowo wnikliwie i śmiem twierdzić że jest to jedynie sztuka dla sztuki. Brak jest w tych zagraniach elementu ryzyka i zaskoczenia. Mateo jest skuteczny i nie notuje głupich strat, ponieważ gra w bezpieczny sposób. Kova obdarzony jest przez kibiców niewyobrażalnie większym kredytem zaufania, niż Guarin i Cambiasso razem wzięci. Mimo znacznych wahań formy (szczególnie Kolumbijczyka), dwójka ta ma nieporównywalnie większy wpływ na postawę drużyny, niż młody rozgrywający. Przegrywa on również w korespondencyjnym pojedynku z Philipe Coutinho z Liverpoolu. Biorąc pod uwagę czas i okoliczności przybycia na San Siro Mateo Kovacicia porównanie tej dwójki nasuwa się samo. Nie ulega bowiem wątpliwości że Brazylijczyk opuścił Mediolan z powodu rychłego przybycia doń Chorwata. Nawet jeżeli Cou zanotował gorszy początek obecnego sezonu to i tak jak do tej pory dla ekipy z Anfield, zrobił zdecydowanie więcej, niż Kovacić dla Interu.
Wiele osób zapewne stwierdzi że zwyczajnie się czepiam. I będą miały racje. Czepiam się, ponieważ czuję się oszukany. Nie przez samego zawodnika, bo w jego przypadku nie mam wątpliwości, że wychodząc na murawę w czarno – niebieskiej koszulce zawsze daje z siebie wszystko. Mam za to żal do tych wszystkich menadżerów, ekspertów i dziennikarzy, którzy tak usilnie wmawiali mi, że oto jestem świadkiem niezwykłego wydarzenia. Którzy twierdzili, że wraz z przybyciem Kovacicia, mój klub jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieni swoje oblicze. I tu właśnie jest pies pogrzebany. Nikt o zdrowych zmysłach bowiem nie będzie odmawiał Chorwatowi talentu i naprawdę sporego potencjału. Uważam, że znam się trochę na piłce i wiem doskonale że Nerazzurri mogą mieć jeszcze z niego nie lada pożytek. Po co zatem była ta cała szopka z nowym Pirlo i nowym numerem 10? Może, gdyby trafił do Mediolanu, jako zwyczajny, utalentowany chłopak z niezłymi perspektywami na przyszłość i pozwolono mu krok po kroku budować swoją pozycję to zdecydowanie szybciej zachwyciłby piłkarski świat. Niestety, ktoś wykonał mu niedźwiedzią przysługę i musi się teraz mierzyć nie tylko z rywalami na boisku, ale i z presją oczekiwań, jaka na nim ciąży.
Bardzo chciałbym móc na koniec sezonu odszczekać te wszystkie uwagi i narzekania. Ba, już w niedzielę po meczu z Udine chciałbym paść na kolana i błagać o wybaczenie. Mylić się jest bowiem rzeczą ludzką. I szczerze mam nadzieję, że właśnie tak się stanie. Że martwiłem się na wyrost i Inter rzeczywiście posiada w swoich szeregach największy talent ostatnich lat. Na zakończenie tego właśnie chciałbym życzyć wszystkich sympatykom Nerazzurrich i oczywiście również sobie samemu.
Źródło: inf. własna
Dyskusja
Komentarze 32
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Trochę późno, ale wybaczcie, jestem z lekka ograniczony psychicznie :D Mam takie przemyślenie, może skoro Kovacić to nowy Pirlo, to musi pójść do Milanu i Juve, żeby się ogarnąć?
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Komentarz Hagena jest krótki, zwięzły i na temat. Od siebie dodałbym jeszcze, że pozycja rozgrywającego jest o niebo bardziej wymagająca niż np. CF lub DM, żeby na niej błyszczeć trzeba mieć trochę boiskowego doświadczenia i cwaniactwa oraz (przede wszystkim) być dobrze zgranym z kolegami. Prawdę mówiąc sam nie jestem przekonany do głoszonego przez media geniuszu Kovacicia, ale ocenianie go w tym momencie sezonu jest zdecydowanie przedwczesne.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
No i jak można napisać, że Guarin ma jakikolwiek wpływ na drużynę teraz? Jego straty, nonszalancja i głupie rozwiązania w stosunku do czasu na boisku, powodują, że w tym sezonie tracimy na prawdę sporo możliwości na bramki. Gdyby Kova miał okres odbyty przedsezonowy, nie miał kontuzji i grał za miast Guarina bylibyśmy wyżej - jestem tego pewny.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
nas opowieścią, jak to nie jesteśmy oszukiwani i karmieni bajkami przez media i klub. Dostał nr 10 bo jest typowym rozgrywającym - bo mimo Twojej opinii w tamtym sezonie robił dobrą robotę i jako jeden z nielicznych w tamtej drużynie potrafił rozgrywać - teraz potrafi to również Alvarez, ale on ujawnił się tak na prawdę późno. Twierdzisz, że znasz się trochę na piłce, natomiast umknęło Ci, że nie brał udziału w okresie przygotowawczym, że wrócił po kontuzji, że zagrał dopiero 1 cały mecz, że dostał wcześniej tylko kilka ogonów... To są ważne rzeczy.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Alvaro, nie obraź się, ale moim zdaniem tekst w ogóle niespójny i brak w nim logiki. Argumenty są nietrafne. Z jednej strony niby (jak sam podkreślasz) krytykujesz piłkarskie chwyty marketingowe, wyolbrzymianie przez media talentu i roli Mateo, a z drugiej strony mówisz, że to nie jego atakujesz personalnie, mimo iż właśnie to robisz - brak Ci konsekwencji. Poza tym - zobacz jaki tytuł nosi Twoja wypowiedź - moim zdaniem ze wszech stron skandaliczny. Prawda jest taka - to Ty poczułeś się oszukany, sam najpierw uległeś tej otoczce, a teraz raczysz...
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Drago - Stwierdzenie "wielka ściema" miało się tyczyć właśnie tej całej medialnej otoczki, którą wytworzono wokół Mateo. Może trochę za ostro, widząc jakie oburzenie to wywołało :D
Dziarski - Twierdzisz, że Palacio, czy Milito mają problem ze znalezieniem się w polu karnym przeciwnika? Kwestii frajerstwa nie skomentuje.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Jakie narzekanie...widać, że chłopak jest teraz bez formy i trudno mieć pretensje, skoro nie przepracował całego okresu przygotowawczego i nie miał okazji zgrać się z zespołem, Tylko regularna gra i postawienie go na jednej pozycji, aby wiedział co ma robić, sprawi że zacznie znowu błyszczeć.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Osobiście sie nie zgadzam z tym tekstem. Ale każdy moze mieć własne zdanie, jesli jakos je umotywuje.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Dawno nie czytałem na tej stronie tak słabego artykułu. Trzeba być niezłym frajerem żeby wierzyć w bełkot, który sprzedają dziennikarze sportowi (etc.) każdego dnia. Poza tym, śmiem twierdzić, że nawet Sneijder w swojej najwyższe formie, gdyby zagrał teraz w miejsce Kovacica to nie wiele by się zmieniło, ponieważ problem nie tkwi w konkretnym graczu lecz w funkcjonowaniu całej ekipy. Genialny piłkarz nie znajdzie podaniem napastnika w polu karnym jeżeli ten napastnik się tam nie znajdzie. Nie widzę nic złego w tym że wziął 10 na plecy
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Podkreślę jeszcze raz, że w najmniejszym stopniu nie chciałem umniejszać talentu Kovacicia i jego potencjału. Chodziło mi o mydlenie oczu kibicom i sztuczne pompowanie balonika z napisem "Kovacić - geniusz futbolu" co nie ma póki co żadnego przełożenia na rzeczywistość. Życzę mu jak najlepiej, niech się ogrywa, rozwija i w przyszłości dzieli i rządzi w naszej drugiej linii, ale nie zgadzam się żeby ktoś mi już teraz wmawiał jaki on jest niesamowity. I takie przesłanie płynie z całego tekstu. I to jest powód do podważania mojej inteligencji ?? :D
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Ostatni i chyba najważniejszy element to piłkarze z jakimi Ci młodzi zawodnicy pracują. Co jak co, ale z takimi tuzami z jakimi pracowali Ci młodzi zawodnicy to Mateo może pomarzyć w obecnym Interze. Coutinho miał okazję pracować razem z takimi zawodnikami jak Eto'o czy Sneijder i dam sobie rękę uciąć, że niejednego się od nich nauczył w kwestii zarówno rozgrywania jak i atakowania z piłką, oczywiście talent swoje robi, ale warunki do nauki miał niesamowite. Co do Paula sytuacja identyczna, Vidal, Marchisio, Pirlo, czy trzeba coś więcej pisać?
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Po drugie, nie chcę umniejszać Lidze Chorwackiej, ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, że jest ona słabsza od ligi brazylijskiej z której pochodzi Coutinho, który dodatkowo nabierał doświadczenia w lidze Hiszpańskiej a także odegrał swoją rolę w Interze już od czasów Beniteza, który jako jedyny trener Interu potrafił dostrzec w nim talent. Co do Paula, to faktem jest że w Premier League zagrał jedynie 3 mecze, ale zauważmy, że uczył się w absolutnie elitarnej szkółce piłkarskiej Manchesteru United.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Skoro poruszyliśmy temat innych talentów takich jak Pogba czy Coutinho, to warto przyjrzeć się kilku różnicom, które na pozór mogą wydawać się nieistotne, ale jak się je zbierze to widać różnice sprawiające, że nie można porównywać Mateo do Philippe czy Paula. Na początek fakt, że obaj są starsi od Kovacica odpowiednio o 2 i 1 rok co u młodego piłkarza oznacza naprawdę spory okres, w którym można zanotować znaczny progres, to jedno.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?