Inter Mediolan po raz kolejny udowodnił, że walczy do samego końca! Nerazzurri przegrywali z Fiorentiną 0:1, mimo ogromnej przewagi i dziesiątek sytuacji bramkowych. Kiedy wydawało się, że pierwsza ligowa porażka w sezonie jest nieunikniona, Marcus Thuram doprowadził do wyrównania w doliczonym czasie gry, a następnie wywalczył rzut karny, który na zwycięską bramkę zamienił Piotr Zielinski. Inter wygrał na San Siro 2:1, odwracając losy spotkania w dramatycznych okolicznościach.
Jesienny poranek w Mediolanie nie zapowiadał szczególnie wyjątkowego dnia. Szare niebo, niewiele słońca i przygaszone kolory miasta, rozświetlane jedynie czerwienią i żółcią liści na drzewach. Na San Siro, gdzie mecze o tej porze nie należą do codzienności, emocji jednak nie zabrakło. Bohaterem został Marcus Thuram, którego charakterystyczny uśmiech tym razem przez długi czas ustępował miejsca złości, determinacji i ogromnej woli walki.
Inter rozegrał spotkanie, w którym niemal wszystko wskazywało na to, że piłka nie chce wpaść do bramki. Nerazzurri oddali aż 33 strzały, dwukrotnie trafili w poprzeczkę, a David de Gea raz po raz ratował Fiorentinę znakomitymi interwencjami. Mimo zdecydowanej przewagi to goście jako pierwsi zdobyli bramkę. W 65. minucie Álex Jiménez popisał się kapitalnym uderzeniem, nie dając żadnych szans debiutującemu w barwach Interu Ivanowi Provedelowi.
Od tego momentu gospodarze ruszyli do jeszcze bardziej zdecydowanych ataków. Sytuacje pojawiały się jedna po drugiej, ale bramka Fiorentiny wydawała się zaczarowana. Carlos Augusto dwukrotnie obił poprzeczkę, Thuram przegrywał kolejne pojedynki z De Geą, a pozostali zawodnicy również nie potrafili znaleźć sposobu na hiszpańskiego bramkarza.
Wszystko zmieniło się dopiero w doliczonym czasie gry. Thuram wreszcie przełamał opór rywali, doprowadzając do wyrównania po indywidualnej akcji. Francuz uczcił trafienie charakterystyczną celebracją Lautaro Martineza, dedykując gola nieobecnemu kapitanowi.
Inter nie zamierzał jednak zadowolić się remisem. W doliczonym czasie gry Nerazzurri rzucili wszystkie siły do ataku. Ważną rolę odegrał również młody Matteo Lavelli, który odzyskał piłkę w pobliżu narożnika boiska, rozpoczynając akcję zakończoną rzutem karnym. Po dośrodkowaniu Manuela Akanjiego Thuram uprzedził Valdepeñasa, który powalił go w polu karnym.
Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Piotr Zielinski. Polak zachował absolutny spokój i w ósmej minucie doliczonego czasu gry posłał futbolówkę w samo okienko bramki. Tym razem nawet znakomicie dysponowany De Gea był bezradny.
San Siro eksplodowało radością. Inter w niewiarygodnych okolicznościach odwrócił losy spotkania, a Thuram po ostatnim gwizdku wreszcie mógł zamienić grymas determinacji w swój charakterystyczny uśmiech. Drużyna Cristiana Chivu po raz kolejny pokazała, że nie poddaje się nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone.
Przebieg meczu
Cristian Chivu zdecydował się na kilka zmian w wyjściowym składzie w porównaniu ze środowym spotkaniem Ligi Mistrzów. Między słupkami zadebiutował Ivan Provedel, a od pierwszej minuty wystąpili również Yann Bisseck, Carlos Augusto, Henrikh Mkhitaryan i Andy Diouf. W ataku obok Marcusa Thurama zagrał Francesco Pio Esposito.
Fiorentina Paolo Vanolego rozpoczęła spotkanie w ustawieniu 4-3-2-1, z Franco Mastantuono i Alieu Njie wspierającymi Mateo Pellegrino. W środku pola wystąpili między innymi Cher Ndour i Marco Brescianini, natomiast na bokach obrony znaleźli się Jiménez oraz Valdepeñas.
Już po 30 sekundach Bastoni sfaulował Mastantuono przed polem karnym, ale strzał Argentyńczyka z rzutu wolnego zatrzymał się na murze. Choć ustawienie Fiorentiny sugerowało ofensywne zamiary, goście od początku koncentrowali się przede wszystkim na defensywie. Cofnęli się na własną połowę, oddając inicjatywę Interowi. Jedynie Nicolò Fagioli starał się indywidualnie naciskać Hakana Calhanoglu podczas wyprowadzania piłki.
Gospodarze stopniowo przejmowali kontrolę nad spotkaniem, choć tempo gry początkowo nie było wysokie. Fiorentina skutecznie ograniczała przestrzeń i starała się neutralizować kolejne próby przyspieszenia akcji przez Nerazzurrich.
W 15. minucie Barella odebrał piłkę jednemu z rywali, wymienił podania z Pio Esposito i oddał strzał sprzed pola karnego, który pewnie zatrzymał De Gea. Sześć minut później Carlos Augusto uderzał głową po rzucie rożnym Calhanoglu, ale nie trafił w światło bramki.
W 23. minucie Inter przeprowadził szybką akcję, rozpoczętą od skutecznej interwencji Akanjiego. Diouf zagrał do Barelli, ruszył do przodu i otrzymał podanie zwrotne. Następnie przeniósł ciężar gry na lewą stronę do Carlosa Augusto, który po wymianie podań z Thuramem dośrodkował w pole karne. Do piłki doszedł Mkhitaryan, lecz nieczysto uderzył głową.
Cztery minuty później sam Diouf spróbował szczęścia strzałem lewą nogą zza pola karnego, jednak piłka minęła bramkę.
Fiorentina cierpliwie czekała na okazje do kontrataków. W 31. minucie Jiménez wymienił podania z Ndourem i zagrał do Mastantuono, który próbował przedrzeć się przez defensywę Interu. Ostatecznie zagrożenie zażegnał Carlos Augusto.
W końcówce pierwszej połowy Nerazzurri zaczęli tworzyć coraz groźniejsze sytuacje. Najpierw Calhanoglu wbiegł w pole karne i podał do Esposito, który odwrócił się z piłką, ale nie zdołał celnie uderzyć.
W 35. minucie Thuram ruszył na Pongračicia i oddał strzał prawą nogą w kierunku dalszego słupka. Piłka odbiła się od chorwackiego obrońcy i wyszła na rzut rożny. Po dośrodkowaniu Barelli doskonałą okazję miał Pio Esposito, ale De Gea popisał się fenomenalnym refleksem, zatrzymując jego uderzenie głową. Chwilę później Calhanoglu również był bliski zdobycia bramki, jednak jego strzał ofiarnie zablokował Brescianini. Cała akcja została ostatecznie przerwana z powodu wcześniejszego spalonego Bastoniego.
W 38. minucie Thuram ponownie przedarł się lewą stroną, wytrzymując pojedynki z Drăgușinem i Jiménezem. Francuz podał do Esposito, ale młody napastnik źle przyjął piłkę, która odbiła się od Pongračicia. Zawodnicy Interu domagali się rzutu karnego za potencjalne zagranie ręką, jednak sędzia nie dopatrzył się przewinienia.
Po drugiej stronie boiska Bisseck musiał ratować Inter, uprzedzając Brescianiniego w polu karnym. W 44. minucie Thuram ponownie spróbował uderzenia w kierunku dalszego słupka, ale tym razem De Gea skutecznie interweniował. Ostatnią próbę przed przerwą podjął Barella, którego strzał nieznacznie minął bramkę.
Fiorentina zaskakuje, Inter obija poprzeczkę
Po zmianie stron gospodarze jeszcze mocniej ruszyli do przodu. W 49. minucie Carlos Augusto minął Jiméneza, dotarł do linii końcowej i zagrał płasko w kierunku Thurama. Francuz, naciskany przez Pongračicia, nie zdołał jednak skierować piłki do siatki.
W 53. minucie Inter przeprowadził kolejną szybką akcję. Carlos Augusto efektownie wymienił podania z Esposito, który odegrał mu piłkę piętą. Brazylijczyk znalazł Thurama przed polem karnym, lecz jego uderzenie po rykoszecie nie sprawiło problemów De Gei.
Minutę później z dystansu próbował Mkhitaryan, ale nie trafił w bramkę. W 57. minucie Carlos Augusto ponownie zagroził rywalom, zagrywając ostrą piłkę w pole karne. Thuram uderzył bez przyjęcia, lecz hiszpański bramkarz Fiorentiny znów popisał się znakomitą interwencją, przenosząc futbolówkę nad poprzeczką.
Goście starali się przerywać rytm gry i zyskiwać kolejne sekundy. W 62. minucie Inter stworzył miejsce dla Dioufa na prawej stronie, ale strzał Francuza zza pola karnego był niecelny.
Chivu zdecydował się wprowadzić Bonny'ego, szukając dodatkowej energii w ofensywie. Niespodziewanie jednak to Fiorentina objęła prowadzenie. W 65. minucie Fagioli odzyskał piłkę w ofensywnej strefie i podał do Jiméneza, który potężnym uderzeniem prawą nogą trafił w samo okienko bramki Provedela. Był to pierwszy celny strzał gości w całym spotkaniu.
Inter natychmiast ruszył do odrabiania strat. Bonny oddał płaski strzał zatrzymany przez De Geę, a Mkhitaryan po wybiciu dośrodkowania Bastoniego uderzył obok bramki. Kolejne próby podejmował Thuram, ale za każdym razem brakowało skutecznego wykończenia.
W 71. minucie gospodarze byli o krok od wyrównania. Calhanoglu znakomicie dośrodkował z rzutu wolnego, a Carlos Augusto uderzył głową w poprzeczkę. Chwilę później Turek sam spróbował strzału zewnętrzną częścią stopy, lecz piłka przeleciała nad bramką.
W 72. minucie Bonny wykorzystał błąd Jiméneza i minął wychodzącego z bramki De Geę, ale znalazł się pod zbyt ostrym kątem, by skutecznie zakończyć akcję. Po rzucie rożnym Carlos Augusto ponownie trafił głową w poprzeczkę. Hiszpański bramkarz był już pokonany, ale po raz drugi uratowała go konstrukcja bramki.
Minutę później Akanji uderzył głową po kolejnym dośrodkowaniu z narożnika boiska, jednak posłał piłkę nad poprzeczką.
Chivu wprowadził Dimarco, Zielinskiego i Sucicia, szukając kolejnych rozwiązań ofensywnych. Tymczasem Fiorentina mogła podwyższyć prowadzenie po strzale wprowadzonego z ławki Gnonto, ale Provedel popisał się świetną interwencją, wybijając piłkę na rzut rożny.
Thuram i Zielinski bohaterami szalonej końcówki
W ostatnich minutach Inter rzucił wszystkie siły do ataku. Na boisku pojawił się również młody Matteo Lavelli, zastępując Barellę. Nerazzurri nie przestawali naciskać, choć coraz trudniej było im tworzyć klarowne sytuacje.
W 88. minucie Thuram uderzył wysoko nad bramką z dogodnej pozycji, a chwilę później Sucic próbował skierować piłkę przy dalszym słupku, lecz De Gea ponownie skutecznie interweniował.
W pierwszej minucie doliczonego czasu gry nastąpiło wreszcie przełamanie. Marcus Thuram opanował długie podanie, przedarł się w pole karne i płaskim strzałem lewą nogą pokonał De Geę. Francuz doprowadził do wyrównania 1:1, a następnie uczcił trafienie charakterystyczną celebracją Lautaro Martineza.
San Siro natychmiast uwierzyło, że możliwe jest coś więcej. Inter kontynuował oblężenie bramki Fiorentiny. Dimarco próbował zaskoczyć De Geę, ale Hiszpan nie dał się pokonać.
W czwartej minucie doliczonego czasu gry Thuram ponownie odegrał kluczową rolę. Po akcji rozpoczętej przez młodego Lavelliego i dośrodkowaniu Akanjiego Francuz wbiegł w pole karne, uprzedził Valdepeñasa i został przez niego powalony. Sędzia Mariani wskazał na jedenasty metr.
Piłkarze Fiorentiny długo protestowali, a wykonanie rzutu karnego opóźniało się. Do piłki podszedł jednak Piotr Zielinski, który zachował pełne opanowanie. Polak uderzył znakomicie, posyłając futbolówkę w samo okienko bramki. W 98. minucie Inter prowadził już 2:1.
Ostatnie dwie minuty upłynęły w atmosferze ogromnej euforii na trybunach. Kiedy Mariani zakończył spotkanie, San Siro oszalało z radości. Marcus Thuram mógł wreszcie przestać biegać, a jego pełna złości i determinacji twarz ponownie rozjaśniła się charakterystycznym uśmiechem.
Inter po raz kolejny pokazał, że potrafi odwracać losy nawet najbardziej skomplikowanych spotkań. Choć nad Mediolanem przez większość dnia wisiały ciężkie, jesienne chmury, na San Siro nie zabrakło światła. Zapewniła je drużyna Chivu, która do ostatniej sekundy wierzyła w zwycięstwo.
Inter – Fiorentina 2:1 (0:0)
Bramki: 65' Jiménez (F), 90+1' Thuram (I), 90+8' Zielinski (I, rzut karny).
Inter (3-5-2): Provedel; Bisseck, Akanji, Bastoni (78' Dimarco); Diouf, Barella (85' Lavelli), Calhanoglu (78' Zielinski), Mkhitaryan (78' Sucic), Carlos Augusto; Esposito (64' Bonny), Thuram.
Rezerwowi: J. Martinez, Di Gennaro, Stankovic, Bovio, Mosconi, Jakirovic, Spence.
Trener: Cristian Chivu.
Fiorentina (4-3-2-1): De Gea; Jiménez (75' Dodô), Drăgușin, Pongračić (51' Viery), Valdepeñas; Ndour, Fagioli, Brescianini; Mastantuono (75' Gnonto), Njie (83' João Mário); Pellegrino (83' Beto).
Rezerwowi: Lezzerini, Christensen, Pedro Gonçalves, Inao Oulai, Mazzeo, Pirrò, Ademi.
Trener: Paolo Vanoli.
Żółte kartki: Viery, Valdepeñas, Dodô (wszyscy Fiorentina).
Sędzia: Mariani.
Asystenci: Alassio, Rossi.
Sędzia techniczny: Zufferli.
VAR: Fabbri.
AVAR: Santoro.
Źródło: Inter.it
Dyskusja
Komentarze 1
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Przypominają się najgorsze mecze z 24/25. Jak nic nie wpadnie w pierwszej połowie to potem tylko bicie głową w mur i jedna wrzutka na drugiej. A rywal jeden strzał z dystansu i ma efekt. My mamy gówniane strzały i dośrodkowania z których nic nie wynika.
I jasne, koncówka jak ze snu, ale to nie może zamazać obrazu reszty. To zbyt często wygląda kiepsko w ostatnim czasie.
PS. a pajaca Jimenza pozdrawiam środkowym palcem ;)
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?