W ostatnim dniu mijającego roku na łamach kilku portali pojawiły się sensacyjne doniesienia o tym, że Suning Group ma w planach rozstanie z Interem Mediolan i przygotowuje się do sprzedaży swojego pakietu większościowego. Ile w tych informacjach prawdy i czego spodziewać się w kolejnym roku? Przeanalizowaliśmy dla Was medialne doniesienia na ten temat.
Wszystko zaczęło się od publikacji La Repubblica. Dziennikarze w swoim raporcie zwrócili w pierwszej kolejności uwagę na stygnący entuzjazm prezydenta Interu Stevena Zhanga, który jeszcze niedawno miał spoglądać z pożądaniem w stronę Leo Messiego, tymczasem podczas najbliższego okienka kurek z pieniędzmi ma pozostać całkowicie zakręcony. Oczywiście, redaktorzy periodyku stwierdzają fakty, zapominają jednak o tym, że grupa Suning wpompowała w ostatnich latach w zespół Nerazzurrich ponad 600 mln euro. Trudno oczekiwać, że będą robić to bez przerwy, szczególnie w obliczu pomniejszonych wpływów związanych z pandemią.
Dalsza część głośnego raportu ujawnia, że znana mediolańska firma Garibaldi otrzymała zlecenie na zarządzanie legalnością operacji sprzedaży częściowej własności Interu Mediolan. Wiadomo na pewno, że trwają poszukiwania pożyczkodawcy, który wykupi 375 mln obligacji, które wygasną w 2022 roku. Nie wiadomo za to, czy nabywca ma być partnerem, czy też ma za zadanie zastąpić Lion Rock Capital z Hong Kongu, który od początku 2019 roku jest w posiadaniu 31,05% akcji Nerazzurrich. Dziennikarze La Repubblica twierdzą, że żaden duży przedsiębiorca nie pozwala uzyskać większościowej kontroli nad swoją inwestycją innym podmiotom, jeśli nie planuje wycofania się z interesu w krótkim czasie. Sprawę dosyć trafnie skomentował włoski dziennikarz Carlo Festa, zajmujący się finansami na co dzień.
- Na razie wydaje się, że Suning chce refinansować obligacje (na około 375 milionów, które wygasną w 2022 roku) z kilkoma wyspecjalizowanymi inwestorami, coś w rodzaju oferty prywatnej. Gdybym miał wyrazić swoją opinię i zgodnie z tym, czego dowiedziałem się w ostatnich dniach, Suning może nie poprzestać na tym i szukać nowego mniejszościowego akcjonariusza.
Czy Suning chce sprzedać Inter? Ekspert nie ma stuprocentowej pewności.
- W tej chwili nie sądzę, ale nigdy nie mów nigdy. COVID-19, restrykcje Pekinu, coraz trudniejsza sytuacja piłkarska i wiele innych czynników, to może wpłynąć na przyszłe decyzje chińskiego giganta, który teraz musi zarządzać swoją filią w Europie z innymi celami strategicznymi, niż w roku 2016.
Rzeczywiście, nowa polityka chińskiego rządu wobec inwestycji rodzimych firm w piłkę nożną uległa diametralnej przemianie. Czasy, kiedy prezydent Xi Jinping, kibic piłki nożnej, planował przekształcić Chiny w wielką potęgę piłkarską przed 2050 rokiem, odeszły w niepamięć. Firmy nie mogą od teraz łączyć swoich nazw z klubami piłkarskimi, a właściciel zwycięzcy Super Ligi, Jiangsu Suning, może przez to zrezygnować zupełnie z inwestycji w futbol w swoim kraju. W związku z tym w planach jest również obniżka pensji i dalsze cięcia kosztów.
Wspomniana zmiana stosunku Pekinu do inwestowania kapitału w kluby piłkarskie może mieć daleko idące skutki. Żadna chińska firma nie może ignorować "sugestii" rządu. Suning Group znalazł się w trudnej sytuacji, ponieważ nie może już wkładać środków w mediolańskiego giganta równie intensywnie jak do tej pory, z drugiej strony rodzina Zhangów zdaje sobie doskonale sprawę, że bez dalszych nakładów finansowych nie ma co liczyć na zwrot dotychczas przekazanych pieniędzy.
Plan budowy nowego stadionu wydaje się aktualnie niezagrożony. Jeszcze kilka dni temu Ivan Gazidis, CEO AC Milan, zapewniał, że to najlepszy moment na wspólną inwestycję w nową infrastrukturę.
- To miasto potrzebuje stadionu na przyszłość. W MLS widziałem, jak stadiony dały bardzo silny impuls rozwojowi piłki nożnej. San Siro jest mityczne, ale nie o to chodzi. Problem w tym, że jeśli teraz powiemy nie, już wiemy, co się stanie. Musimy pomyśleć o przyszłych pokoleniach fanów i ich potrzebach - powiedział na łamach GdS.
Jeśli Suning Gropu nie zamierza wycofać się z budowy nowego obiektu piłkarskiego w Mediolanie, trudno uwierzyć, aby chcieli sprzedać akcje klubu pomimo stanowiska swojego rządu. Jeśli jednak zwrot inwestycji w Nerazzurrich się nie poprawi, Chińscy właściciele mogą w końcu zdanie zmienić. Trzeba mieć świadomość, że Inter stracił dziesiątki milionów odpadając z Ligi Mistrzów i będąc zmuszonym do zamknięcia stadionu i już teraz wiadomo, że sezon prawdopodobnie zamknie na dużym minusie. Pozytywem jest to, że rodzina Zhangów nie reaguje nerwowo i już teraz szuka rozwiązań. Świadczą o tym poszukiwania sponsora głównego spoza Państwa Środka i wspomniane operacje wokół akcji Interu.
Źródło: sempreinter.com, fcinter1908.it, inf. własna
Dyskusja
Komentarze 9
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
@oster No ale Conte to ‚problem’ rzędu 12 milionów. Suning zainwestował w Inter ponad 600 milonów. Ja rozumiem, że w obecnej sytuacji pozbycie się Conte przyniesie sporą stratę i jest nieopłacalne, ale mimo wszystko biorąc pod uwagę całą inwestycję to jest ‚tylko’ 12 milionów. Nikt o zdrowych zmysłach przecież nie rozważa sprzedaży klubu przez pracownika, którego jest szefem. A co do całego newsa to uważam, że jest to tylko plotka.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Mam nadzieję, że przeczekamy trudny okres. Entuzjazm kangyanga nie ma znaczenia bo to zwyczajny slup. On tam siedzieć i ładnie wyglądać. na nowy stadion sobie poczekamy i to nie krotko. W calcio trucku wspominali jak długo zajmuje budowa stadionu w Italii.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?