Szalone spotkanie, w którym wszystkie gole padły w drugiej połowie. Goście prowadzili już 0:2, ale później do głosu doszli napastnicy Nerazzurrich. Trafiali Lautaro, Thuram i ponownie Lautaro.
To dopiero trzecia kolejka, a Lautaro Martinez już stoi na barierce i przemawia do tłumu, krzycząc do swoich ludzi. Na San Siro wszyscy są wyczerpani – z radości, wysiłku, upału i ogromnych emocji. Jest 5 września, dopiero trzecia seria spotkań, a my już jesteśmy tak zmęczeni i szczęśliwi. Z powodu tej drużyny, tej grupy i tego meczu, który wydawał się zmierzać w jednym kierunku, lecz nagle niesamowicie się skomplikował.
W 53. minucie, przy rozgrzanym do czerwoności San Siro, na tablicy widniał wynik: Inter-Napoli 0:2. Trudno było w to uwierzyć i jeszcze trudniej to wyjaśnić. Stadion i kibice jednak wiedzieli, że wystarczy jeden impuls, by spotkanie ponownie potoczyło się po myśli Interu, który wcześniej konstruował akcje, dominował i momentami zachwycał.
Trzeba więc było ruszyć do przodu z podniesioną głową, wykorzystując technikę i zachowując chłodny umysł. W 56. minucie trafił Lautaro. San Siro eksplodowało, a temperatura wzrosła jeszcze bardziej – nie tylko z powodu pogody, ale przede wszystkim dzięki udzielającej się wszystkim energii. Inter ruszył do szturmu, odważnie i bez kalkulacji.
Końcówka dopisała kolejny rozdział do historii wielkich powrotów Nerazzurrich. Szalony Inter. W 82. minucie Thuram doprowadził do wyrównania uderzeniem głową, a później wydarzenia następowały jedno po drugim. Napoli miało dwie znakomite okazje, a mecz przenosił się z jednej strony boiska na drugą w zawrotnym tempie. Niektórzy zawodnicy łapali skurcze, ale nikt nie zamierzał odpuszczać.
Ponad wszystkimi był kapitan. Lautaro Martinez, 91. minuta. Po zagraniu Akanjiego Argentyńczyk dopadł do piłki i lewą nogą skierował ją do siatki. Chwilę później znów był tam – zawieszony na barierce, podczas gdy San Siro dosłownie oszalało. Krzyczeli wszyscy. Po ponad sześciu minutach doliczonego czasu gry zawodnicy ponownie ruszyli razem, tym razem już po to, by się ściskać i świętować. Taki jest Inter. Jedyny w swoim rodzaju.
MECZ
„Czas nie wymazuje tego, co wieczne. Nieśmiertelna chwała FC Internazionale” – taki transparent pojawił się na trybunach ku pamięci Giacinto Facchettiego, w 20. rocznicę jego śmierci. Kolejny sposób, by wspomnieć człowieka, który zapisał niezapomniane karty historii klubu zarówno na boisku, jak i poza nim.
Później rozpoczęło się spotkanie, które od pierwszych chwil toczyło się w zawrotnym tempie. Nie minęły nawet dwie minuty, gdy Meret zatrzymał mocny strzał Dioufa. Chwilę później akcja przeniosła się pod drugą bramkę, gdzie Martinez dwukrotnie uratował Inter świetnymi interwencjami.
Intensywność była niezwykle wysoka. Inter agresywnie atakował i budował kolejne akcje, wkładając w mecz mnóstwo energii i spychając Napoli do defensywy. Toczyła się prawdziwa walka, a zespół Chivu grał bardzo ofensywnie, napędzany przez zawodników na wahadłach, ale także dzięki wejściom Bissecka, który momentami zachowywał się jak dodatkowy napastnik. Niemiec był bliski zdobycia bramki po znakomitym uderzeniu lewą nogą.
Po drugiej stronie Napoli próbowało wykorzystywać waleczność Hojlunda. Plan Allegriego opierał się między innymi na podłączaniu zawodników na skrzydłach i wycofywaniu piłki do wbiegającego w pole karne Anguissy. Przerwa na schłodzenie w 25. minucie wyraźnie wyhamowała napór Nerazzurrich. Inter stracił nieco impetu, a Napoli zaczęło grać wyżej. Mimo to pod koniec pierwszej połowy Dimarco znakomicie uderzył z rzutu wolnego, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce.
Inter rozpoczął drugą połowę z Jonesem i Thuramem w miejsce Sucicia oraz Esposito. Losy spotkania zaczęły się zmieniać już po niespełna pięciu minutach. Barella i jego koledzy domagali się rzutu karnego za zagranie ręką Lobotki, którego sędzia nie odgwizdał. Chwilę później, po drugiej stronie boiska i skutecznym pressingu Napoli przy rozegraniu Nerazzurrich, Politano zdobył bramkę na 0:1.
Niedługo później piłka utrzymała się w boisku tuż przy linii bocznej, co pozwoliło Napoli rozpocząć kolejną akcję. Hojlund uderzył lewą nogą i podwyższył prowadzenie na 0:2. To naprawdę wydawało się niewiarygodne.
San Siro i Inter jednak nie straciły wiary. Towarzyszyło im jedno przekonanie: nawet przy wyniku 0:2 tej drużyny nie można uznać za pokonaną, szczególnie w meczu, w którym wcześniej wyraźnie pokazała, że potrafi dominować.
Nerazzurri natychmiast ruszyli więc do przodu i zdobyli kontaktową bramkę. Długie zagranie trafiło do Dimarco, który z pierwszej piłki dograł w środek pola karnego, a akcję wykończył Lautaro. Gol w jego stylu. Kapitan od razu chwycił piłkę i mobilizował zarówno kolegów, jak i kibiców.
Doping był ogłuszający i niezbędny, by rozpocząć prawdziwe oblężenie. Carlos Augusto zastąpił Dimarco, Calhanoglu wszedł za Zielinskiego, a następnie Bonny pojawił się w miejsce Bastoniego. Inter rzucił wszystko na jedną szalę, grając trzema napastnikami i atakując wszystkimi siłami.
Chwilę później kolejny raz zatrzęsła się konstrukcja bramki. Tym razem po strzale głową Thurama piłka trafiła w słupek. Tikus był prawdziwym utrapieniem dla defensywy Napoli i w 82. minucie w końcu dopiął swego. Po idealnym dośrodkowaniu Carlosa Augusto znakomicie wyskoczył do piłki i uderzeniem głową doprowadził do remisu 2:2.
Wszyscy na San Siro spojrzeli wtedy na siebie z jedną myślą: wygrajmy ten mecz. Inter był już mocno ustawiony pod ofensywę, dlatego Napoli miało aż dwie znakomite okazje, by ponownie wyjść na prowadzenie. Gdy Anguissa nie wykorzystał szansy z kilku metrów, Nerazzurri poczuli, że nadszedł ich moment.
W 91. minucie, po zamieszaniu w polu karnym i zagraniu Akanjiego, Lautaro idealnie dopadł do piłki i lewą nogą skierował ją do siatki. Wybuchła absolutna euforia. San Siro eksplodowało, a kapitan ponownie znalazł się przy barierkach, otoczony przez kolegów. Do celebracji dołączył również Chivu.
To były chwile czystego interizmu, niemal niemożliwe do opisania. Jest dopiero 5 września, a my wciąż jesteśmy tam, na tej barierce razem z Lautaro. We wtorek jednak czeka już Real Madryt. Naprzód.
INTER-NAPOLI 3:2
Bramki: 50' Politano (N), 53' Hojlund (N), 56' Lautaro (I), 82' Thuram (I), 90+1' Lautaro (I)
INTER (3-5-2): 1 Martinez; 31 Bisseck, 25 Akanji, 95 Bastoni (14 Bonny 79'); 17 Diouf, 23 Barella, 7 Zielinski (20 Calhanoglu 72'), 8 Sucic (21 Jones 46'), 32 Dimarco (30 Carlos Augusto 62'); 94 Esposito (9 Thuram 46'), 10 Lautaro.
Rezerwowi: 12 Di Gennaro, 49 Provedel, 5 Stankovic, 6 Stones, 11 Luis Henrique, 22 Mkhitaryan, 28 Pavard.
Trener: Cristian Chivu
NAPOLI (4-3-3): 1 Meret; 22 Di Lorenzo, 13 Rrahmani, 16 Marin, 37 Spinazzola; 99 Anguissa, 68 Lobotka (6 Gilmour 80'), 26 Vergara (11 De Bruyne 62'); 21 Politano (7 Neres 62'), 19 Hojlund (20 Lucca 72'), 27 Alisson Santos (5 Badiashile 80').
Rezerwowi: 14 Contini, 32 Milinkovic-Savic, 2 Favasuli, 17 Olivera, 31 Beukema, 70 Lang.
Trener: Massimiliano Allegri
Żółte kartki: Vergara (N), Lautaro (I), Marin (N)
Uwagi: trener Interu Cristian Chivu ukarany żółtą kartką w 90+1' minucie.
Doliczony czas gry: 4' - 5'
Sędzia: Sozza
Asystenci: Peretti-Baccini
Sędzia techniczny: Doveri
VAR: Di Paolo
AVAR: Dionisi
Źródło: inter.it
Dyskusja
Komentarze 19
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.
Ciężko bym miał przez kilka dni z psychiką gdyby Inter Mediolan przegrał u siebie z SSC Napoli Allegriego, które u siebie nie umie pokonać Como.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Ten mecz miał swój punkt zwrotny. 68 minuta, 1:2 dla Napoli. Lautaro Martinez przytrzymywany przed polem karnym, rzutu wolnego brak, wkurzony Lautaro krzyczy i macha rękami, za co dostaje żółtą kartkę. W tym momencie spokojny dotąd byk zmienił kolor oczu na czerwony. Stał się rozsierdzony. Reszta jest historią.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Josep w połowie sezonu będzie najlepszym bramkarzem Ligi. On to ma, tylko musi grać i wejść w rytm meczowy. Brakuje mu kilku centymetrów, ale talent, odwaga i refleks jest. Przy 0:2 nie wierzyłem choćby w remis, a tu proszę. Co sędziowie zabrali oddało szczęście.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Spektakularne zwyciestwo. Emocje do konca i łapa w gorze na koniec. Brakowało mi tego. Dobre wejscie CJ, swietny mecz Bissecka, Pepo obronił wiecej niż musiał, no i Lautaro chociaż jeszcze w sredniej dyspozycji to już decydujący. Jedziemy!
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Podobało mi się to spotkanie, było dynamicznie, były chwile zwątpienia i w końcu była wielka nadzieja zakończona wielką radością. Brawo dla drużyny z Milano!!
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Tak należało grać od początku. Z zaciśniętymi zębami z pojedynkami 1 vs. 1
Brawo. Przyznam się, że nie wiezyłem w wygrana w tym meczu przy wyniku 2:0 czy 2:1.
Remis już tak. Mogliśmy równie dobrze przegrać 2:3. Szczęście oraz Mental w końcówce było po naszej stronie.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Chyba mit założycielski na najbliższy czas. Piękny charakter, mimo nieskuteczności, kosztownych błędów i potencjalnego skrzywdzenia przez sędziów udało się zrobić remontadę. Mecz z gatunku tych, które się zapamięta na bardzo długo. A teraz jazda do Madrytu po korzystny wynik.
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
Miałem pisać po pierwszej połowie. Inter wygląda źle. Z naszego posiadania piłki nic nie wynika. Zwykle klepanie w koło pola karnego Napoli.
Do tego dochodzi fakt, że patrząc na pierwsze kolejki w tym sezonie I ter ma nie wygrać mistrzostwa w tym sezonie
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?
w jakim stanie musi byc spance, ze diouf wychodzi w pierwszym skladzie XD
Dlaczego ten komentarz nie powinien tu stać?